piątek, 21 marca 2014

Rozdział 14: Lekcja śpiewu



Następnego dnia szedłem do szkoły ogromnie podekscytowany. W końcu utworzymy zespół i zapiszemy się do konkursu oraz dowiemy się z jaką piosenką wystąpimy. Czy może być coś lepszego? Chyba tylko czas spędzony z Louim można do tego porównać. W każdym razie dzień zapowiadał się naprawdę niesamowicie, a ja cieszyłem się jak dziecko każdą jego sekundą. Jak zwykle miałem się spotkać z chłopakami na boisku, ale ku mojemu zdziwieniu nikogo już na nim nie było. Rozglądałem się uważnie na wszystkie strony i nic. Byłem lekko rozczarowany no i zmartwiony. Gdzie oni mogli być? Nagle spojrzałem w stronę głównego wejścia i zauważyłem wchodzącego do budynku Zayna, a w każdym razie tak mi się wydawało. Nie czekając ani chwili dłużej rzuciłem się w jego stronę głośno przy tym wykrzykując jego imię. Chłopak zatrzymał się i odwrócił w moją stronę wymachując przy tym swoją ciemną grzywą jednocześnie przekraczając próg budynku.
- Harry? – zapytał nieco zaskoczony, ale jednocześnie uradowany tym, że mnie widzi.
- Cześć! – wydyszałem podbiegając do przyjaciela. – A gdzie reszta?
- Jak to gdzie? – dodał lekko zbulwersowany. – Mieliśmy spotkać się tutaj za 15 ósma, a ty przychodzisz 10 minut spóźniony! Wszyscy już czekają.
- Co? – w tym momencie spojrzałem na niego zaskoczony. Mogłem dać sobie rękę odciąć, że umawialiśmy się na za pięć ósma. Byłem tego prawi pewien, ale skoro wszyscy przyszli wcześniej to znaczyło, że albo sobie to wymyśliłem, albo byłem już tak podekscytowany, że źle usłyszałem.
- Przepraszam, musiało mi się coś pomylić. – powiedziałem uśmiechając się pokornie w nadziei, że mi wybaczy.
- Dobrze. – odwzajemnił uśmiech dają mi do zrozumienia, że nic wielkiego się nie stało. – Chodźmy już! - Szliśmy dość długim korytarzem w kierunku klasy Pani Gray. Znajdowała się ona w drugim budynku gdzie mieściły się wszystkie sale techniczno-plastyczne łącznie z ogromną salą widowiskową, w której zazwyczaj odbywały się wszelkie uroczystości oraz, w której odbyć miała się piątkowa bitwa zespołów. Żwawym krokiem zmierzałem ku naszemu celowi pozostawiając przyjaciela w tyle.
- Harry, zaczekaj. – wypowiedział spokojnym i nieco zmartwionym tonem Zayn zatrzymawszy się. Odwróciłem się w jego stronę rzucając mu pytające spojrzenie jednocześnie będąc zdziwiony faktem, iż zatrzymał się w sytuacji, w której tak bardzo się nam spieszyło.
- Wiesz, myślałem dużo o tej wczorajszej sytuacji i… - przerwał spuszczając wzrok. Znałem jego zamiary. Chciał po raz kolejny przeprosić za to co wczoraj zrobił, ale… ale dlaczego akurat teraz?
- Ale stary, przecież mówiłem Ci już tyle raz, że nie gniewam się i bardzo dobrze Cię rozumiem. – Próbowałem jak najszybciej skończyć tę rozmowę i kontynuować podróż, ale chłopak najwidoczniej nie.
- Nie mógłbym sobie wybaczyć, że kumplowałem się z kolesiem, który potem Cię zranił. – mówił zadręczając się i najwidoczniej w ogóle mnie nie słuchając. Zacząłem być już lekko wkurzony i nerwowo spoglądałem w stronę sali Pani Gray.
- Zayn, daj już sobie z tym spokój, nic się nie stało, między nami wszystko w porządku i cieszę się, że mam takiego przyjaciela jak Ty. – uśmiechnąłem się nieco fałszywie kryjąc zdenerwowanie i wyciągnąłem rękę w geście przybicia piątki. Chłopak odwzajemnił gest.
- A teraz naprawdę już chodźmy, bo na pewno już na nas czekają. – Szarpnąłem go za dłoń i pociągnąłem w stronę klasy. Po chwili znaleźliśmy się w sali 312, w której znajdowało się mase instrumentów porozstawianych w całym pomieszczeniu. W rogach stały dwa ogromne fortepiany. Na jednej ze ścian wisiały gitary, począwszy od klasycznych przez akustyczne, aż do basowych. Naprzeciwko znajdowała się dość spora tablica korkowa, na której porozwieszane były piękne obrazki wykonane przez najzdolniejszych uczniów naszego liceum. Na środku klasy stał jeden ogromny stół w kształcie okręgu przy którym mogło usiąść spokojnie z 30 osób i jeszcze miało miejsce na rozłożenie swoich malarskich przyborów i tworzenie pięknych dzieł. Przy samym wejściu siedziało troje naszych przyjaciół, którzy pokazywali coś Pani Gray na laptopie Liama.
- No jesteście w końcu! Gdzie się podziewaliście!? – zapytał zatroskany Niall odrywając się od komputera.

- Przepraszam, ale mieliśmy małe komplikacje. – odrzekłem szelmowsko się uśmiechając. Automatycznie zostałem obdarowany zazdrosnym spojrzeniem Louisa na co podszedłem do niego i upewniając się, że nikt nie patrzy odpowiedziałem całusem w policzek.
- No to muszę wam powiedzieć, że wybraliście naprawdę dobre utwory. – powiedziała nauczycielka wyjmując słuchawki z uszu. Pani Gray była cudowną kobietą, przypominała mi trochę moją mamę z młodości no i tak też się zachowywała. Nic więc dziwnego, że uwielbiałem jej lekcje i smuciło mnie to, iż mieliśmy z nią tylko jedną godzinę w tygodniu. Zawsze była bardzo szczęśliwa i chyba jeszcze nigdy nie widziałem na jej twarzy żadnego grymasu. Wiecznie się uśmiechała. Zazwyczaj ubierała się w długie chusty i spódnice, a wyglądem przypominała trochę dzieci kwiaty z lat 70. Miała długie brązowe włosy a na głowie zawsze nosiła chusteczkę w rozmaite, kwiatowe wzory.
- Tylko kochani, zapisy były do wtorku, a dzisiaj jest środa. Nie możecie się już zapisać. – dodała smutnym tonem. Wypowiedziane przez nią słowa totalnie nas zatkały. Momentalnie wszyscy zrobili wielkie oczy i paczyli po sobie wielce zdziwieni.
- Jak to do jutra, przecież... – jąkał się przerażony blondyn. – przecież nigdzie nie było napisane do kiedy są zapisy.
- Mylisz się  Nialluś, wiem, bo sama pisałam tę ulotkę. – powiedziała zmartwionym tonem.
- Masz ją tutaj? – zapytałem z nadzieją. Chłopak nerwowo zaczął szukać czegoś w torbie po czym wyjął pogniecioną ulotkę i uważnie się jej przyjrzał.
- Tak, u dołu jest napisane: Zapisy do wtorku.- przeczytał zrezygnowany. Zapadła kompletna cisza, każdy w tym momencie myślał co mamy dalej robić. Kiedy już nakłoniliśmy wszystkich do wzięcia udziału w konkursie, wybraliśmy piosenki i wszyscy mieliśmy nadzieję, że wystartujemy, okazało się, że jest za późno… to nie mogło się tak skończyć!
- Jak mogłeś tego nie zauważyć Harry? – Po pewnym czasie dodał pretensjonalnie.
- Czyli teraz to jest moja wina, tak? – odrzekłem czując się urażony.
- Chłopacy nie ma się co kłócić i płakać nad rozlanym mlekiem. – zareagował Liam widząc naszą małą „kłótnię”. – Nie możemy się poddać, nie w takim momencie!
- Pani Gray – zwrócił się w stronę kobiety. – Nic nie da się zrobić?
- Przykro mi chłopcy, ale taki jest regulamin, do wczoraj musiałam zgłosić pełna listę uczestników. – powiedziała nie mogąc w żaden sposób nas poratować.
- Ale na pewno? Prosimy! Zrobimy wszystko co Pani zechce! Tak bardzo się cieszyliśmy… – nasze prośby zaczęły przeradzać się w branie na litość.
- Nawet jeśli bym chciała to… nie mogę.
- Ale jest Pani pewna? Nawet dla nas? – spojrzałem jej głęboko w oczy i zrobiłem minę smutnego szczeniaczka. Ona patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę próbując udawać, że ją to nie rusza, jednak znałem ją na tyle długo, iż wiedziałem, że tak czy tak w końcu pęknie.
- No już dobrze! – odpowiedziała w końcu nie wytrzymując. Wszyscy, aż podskoczyliśmy ze szczęścia rzucają jej się na szyję. – Ale zrobię to tylko dlatego, że tak bardzo was lubię i nie możecie nikomu o tym powiedzieć, jasne? – Potwierdziliśmy skinięciem głową jednocześnie będąc szalenie uradowanymi.
- No dobrze, to zabierzmy się za wybór odpowiedniej dla was piosenki. – spojrzała jeszcze raz na monitor laptopa i głęboko się zamyśliła. – Musimy wybrać tą, która będzie najlepsza dla waszych tonacji dlatego też myślę, że możemy odrzucić Addicted to you i Parachute, bo to bardziej damskie wokale. – przyznała. Spojrzeliśmy po sobie i jednogłośnie się zgodziliśmy. Postanowiliśmy zdać się na jej wybór. Była nauczycielką i na muzyce znała się jak mało kto, więc wiedziała co robi.
- Hall of fame to bardziej żywiołowa piosenka, a do was pasują bardziej takie spokojne. – W tym momencie zrobiliśmy wielkie oczy i wybuchliśmy śmiechem. My spokojni? To chyba jakaś pomyłka.
- Nie śmiejcie się. – powiedziała sam wyszczerzając zęby. – Wolniejsze piosenki pozwolą wam się lepiej zaprezentować, uwydatnić pozytywne aspekty waszego głosu no i poruszą publikę, a o to właśnie chodzi. – Nie wiem czy każdemu tak dobrze radziła, ale wydawało mi się, że stawiała nas już na pierwszym miejscu. Nie ukrywam, że podobało mi się to, ale nie byłem do końca pewny czy nie zachowuje się tak w stosunku do każdego zespołu… w każdym razie z jej pomocą mieliśmy dość spore szanse na wygraną.
- To pozostały nam jeszcze Let her go i Demons. – słusznie zauważył Liam.
- Tak i to jest dla mnie najcięższa decyzja. – przyznała zamyślona. – Dobrze to macie tutaj teksty i zaśpiewajcie mi najpierw Let her go. – powiedziała rozdając nam kartki papieru z wydrukowanym tekstem po czym puściła podkład. Trochę się stresowałem.
Pierwszy raz śpiewaliśmy razem no i jeszcze nie słyszałem jak śpiewają chłopaki, bo nie mam z nimi muzyki, jednak byłem dobrej myśli. Nagle z głośników wydobyły się pierwsze dźwięki piosenki, a my zaczęliśmy śpiewać. Nauczycielka uśmiechnęła się zachęcająco i oparła o swoje biurko. Na początku zaczęliśmy dość niepewnie, ale z każdym kolejnym słowem zaczynaliśmy nabierać odwagi. Szczerze mówiąc wychodziło nam to całkiem nie źle, pani Gray chyba też się podobało bo rytmicznie przytupywała nogą. Po chwili wybrzmiały ostatnie dźwięki piosenki. Kobieta zaczęła klaskać z uznaniem, a po chwili otarła łzę spływającą z jej policzka.
- Chłopcy, jesteście cudowni! Nawet nie wiecie jak wielki macie talent, a śpiewanie razem to wasze przeznaczenie. Jesteście naprawdę świetnym zespołem. Zostajemy przy tym utworze! – przyznała podniecona podchodząc do nas. Widząc jej wzruszenie czułem się strasznie dumny, a było to dopiero swoiste przesłuchanie, więc mogłem tylko wyobrażać sobie co będzie podczas naszego występu. Reszta chłopaków podobnie jak ja czuła się niesamowicie co można było stwierdzić po ich minach.
- Tylko, że… nie możecie całej piosenki śpiewać razem, lepszy efekt osiągniecie gdy każdy z was zaśpiewa kawałek, a refren razem. – dodała stanowczo. – Poczekajcie chwilę. – wzięła kartkę do ręki i zamknęła oczy.
- Pierwszą zwrotkę śpiewa Liam, drugą Niall, refren razem, trzecią Harry, kolejny refren, a pod jego koniec śpiewa Zayn no i końcówka należy do Louisa. Powinno wyjść świetnie! – wypowiedziała bardzo szybko po czym podskoczyła podekscytowana klaszcząc w dłonie. Patrzyłem na nią lekko oniemiały. Wydawało się to lekką obsesją, ale była to właśnie cała Pani Gray.
- Dziękujemy Pani! Jest Pani najlepsza! – przyznałem w imieniu nas wszystkich.
- Ależ nie ma za co dziękować moi kochani, uwielbiam z wami pracować. – odrzekła uśmiechając się serdecznie. – Musimy umówić się na kolejne spotkanie. Mam nadzieję, że pasuje wam jutrzejszy dzień?
- Tak! Jasne. – odpowiedział Niall.
- No to widzimy się jutro. – pożegnała się z nami, a my ruszyliśmy w kierunku wyjścia.
- A chłopcy! – zerwała się nagle. Niestety usłyszałem to tylko ja, gdyż reszta była już poza klasą.
- Tak? – zapytałem odwracając się.
- Powiedz mi jeszcze jak się nazywać, bo muszę znać waszą nazwę, żeby was zapisać. – Usłyszawszy to stanąłem pewnie i heroicznie wypowiedziałem.
- One Direction!



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Kochani! Bardzo proszę! Oto długo wyczekiwany przez was kolejnych rozdział. Z góry was serdecznie przepraszam za to, że tak długo musieliście czekać no, ale jak już wcześniej wspominałem nie było mnie dość spory czas. W tym rozdziale chłopcy zapisali się do konkursu, choć z drobnymi komplikacjami, no i dowiedzieli się jaką piosenkę zaśpiewają! Tak, konkurs zakończył się w niedzielę, a wasze głosy zadecydowały, że chłopcy zaśpiewają Let her go. Myślę, że to całkiem dobry wybór. W kolejnym rozdziale czaka nas pewien zwrot akcji, wróci pewna niemiła osoba ;c ,a pojawi się on zapewne pod koniec pierwszego tygodnia kwietnia. Ten tydzień będzie dla mnie okropnie trudny, bo zwaliło mi się na raz masę sprawdzianów i kartkówek, więc trzymajcie kciuki ^^ Na koniec chcę podziękować jeszcze raz wszystkim osobą, które mnie wspierają i komentują moje rozdziały ;* Chciałbym jeszcze nawiązać do ostatniego komentarz pod ostatnim rozdziałem. Jeżeli chcecie zapytać o to kiedy pojawi się kolejny rozdział, albo o cokolwiek innego to przypominam, że pytania możecie zadawać na asku. Tam zawsze odpowiem najszybciej ;) I proszę mi się nie lenić :D 
Bay ;*

P.S Nie wiem dlaczego, ale Louis tak ładnie wygląda na pierwszym gifcie awwww *.*

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 13: Siła przyjaźni



(Liam)
Wybiegłem z domu pozostawiając roztrzęsionych chłopaków samych. Nie powinienem ich tak  zostawiać, ale należało coś wyjaśnić i nie mogłem pozwolić na to, aby nasza długoletnia przyjaźń została zachwiana przez coś takiego. Myślę, że prawdziwy przyjaciel powinien ich zrozumieć dlatego też tym bardziej chciałem o tym porozmawiać z Zaynem.  Stałem teraz przed domem nerwowo rozglądając się we wszystkie strony. Nagle w oddali przemknęła mi przed oczami jakaś sylwetka. Uznałem, że to z pewnością będzie on i ruszyłem w kierunku znajdującego się naprzeciwko, niewielkiego parku. Było już dość późno, więc otaczała mnie kompletna ciemność. Byłem jednak tak bardzo zdesperowany, że nie towarzyszył mi strach. Moim jedynym zadaniem było odnalezienie Zayna. Dogoniłem wcześniej widzianą postać i podbiegłem do niej. W mrok nie byłem wstanie stwierdzić czy to na pewno osoba, której szukam dlatego musiałem się upewnić.
- Zayn? – zapytałem kładąc rękę na jej ramieniu. Chwilę później odwrócił się jakiś mężczyzna, którego pierwszy raz widziałem na oczy.
- Nie… to chyba pomyłka. – opowiedział strachliwym tonem i przyspieszył kroku. Zrezygnowany spuściłem głowę łapiąc się za nią. Kiedy miałem już wracać dostrzegłem poszukiwanego chłopaka siedzącego na ławce, niedaleko stawu. Miał twarz skrytą w dłoniach, ale bez problemu rozpoznałem jego charakterystyczny układ włosów. Podbiegłem tam  i usiałem obok. Nawet się nie poruszył. Spoglądałem na niego myśląc jak zacząć rozmowę. Nie było to wcale takie proste. Czasami myślałem, że to wszystko dzieje się zbyt szybko, po prostu niekiedy mnie to przerastało. Nigdy jeszcze nie byłem w takiej sytuacji. Chwilę siedzieliśmy tak jeszcze w milczeniu gdy nagle chłopak głęboko westchnął.
- I jak się teraz czujesz? – rzuciłem wykorzystując sytuację.
- Strasznie… - wyjąkał nadal nie uwalniając twarzy z dłoni.
- Ulżyło Ci? – dopytywałem.
- W pewnym sensie tak. – odpowiedział niepewnie. Nastała kolejna chwila ciszy. Podniosłem wzrok z nad ziemi i wpatrywałem się w falującą na stawie wodę wprawianą w ruch przez wiatr.
- Dlaczego nie możesz tego zaakceptować? – wreszcie zapytałem spokojnie przechodząc do sedna. Nic nie odpowiedział.
- Nie tolerujesz innej orientacji? – zadawałem dalej pytania licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Po pewnym czasie chłopak podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy.
- Myślisz, że jestem nietolerancyjny? – zapytał retorycznie. – To ja byłem zawsze nietolerowany przez swoją wiarę! To ja wyróżniałem się wyglądem i to mnie zawsze nie tolerowano! – patrzył na mnie z wyrzutem, a jego oczy stały się szklane.
- Więc dlaczego tak zareagowałeś? – przerwałem próbując w końcu otrzymać jasną odpowiedź.
- Nie rozumiesz? To wszystko dzieje się zbyt szybko! Chłopak przyjechał zaledwie ponad dwa tygodnie temu, uwodzi Harrego i nagle są razem. To mój przyjaciel i boję się o niego. Nie chcę, aby ktokolwiek go skrzywdził. Po prostu potrzebuję czasu, aby to zaakceptować. – znowu schował twarz w dłoniach zaczynając skrycie płakać. Dopiero teraz zauważyłem jak on się bardzo przejmuje Harrym. Muszę przyznać, że wiele przeszedł w swoim życiu przez to, że wyznaje inną wiarę i powinien z tego powodu być bardzo tolerancyjny. Jednak nie oto tu chodziło. Miał na uwadze dobro przyjaciela!
- Nie masz się o co martwić. Louis to naprawdę odpowiedzialny chłopak i na pewno nie skrzywdziłby naszego Hazziego. – odrzekłem przysuwając się do niego i obejmując próbowałem go jakoś pocieszyć i wytłumaczyć, że wszystko jest w porządku.
- Poza tym jest wpatrzony w niego jak w obraz, więc możesz być spokojny. – Zayn wyprostował się, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Skoro tak mówisz… - odparł niepewnie. – Ale będę go miał na oku.
- Dobrze. – powiedziałem śmiejąc się przy tym. – A teraz wracajmy to wszystko wyjaśnić i dokończmy to co zaczęliśmy.


(Harry)
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy z Niallem o tym jak się poznaliśmy i o różnych naszych przygodach. Louis już się trochę uspokoił, a na jego twarzy można było dostrzec przebijający się przez smutek uśmiech. Chociaż nie był on do końca szczery cieszyłem się, że nie ma już tej napiętej atmosfery.
- Więc dostałeś karę przez ucieczkę z domu? – zapytał blondyn.
- Tak. – potakiwałem z uśmiechem.
- A uciekłeś, bo tak bardzo chciałeś się spotkać z Louim? – dopytywał dalej angażując się coraz bardziej w naszą historię.
- Tak, tak właśnie było. – odrzekł mój chłopak zrezygnowanym tonem.
- No to musicie się naprawdę kochać. – zaśmiał się łapiąc za głowę. Nagle naszą rozmowę przerwał trzask zamykanych drzwi. To był znak, że Liam wrócił. Miałem nadzieję, że znalazł Zayna i przyprowadzi go tutaj i, że będziemy mogli to na spokojnie obgadać. Milczeliśmy. Słychać było tylko dźwięk kroków wchodzących po schodów. Nagle drzwi zaczęły się otwierać, a w nich stanął Liam, a zaraz za nim Zayn. Ten pierwszy uśmiechał się delikatnie dając znać, że wszystko jest w porządku. Weszli do pokoju i usiedli naprzeciwko nas. Brunet miał niewyraźny wyraz twarzy i patrzył na nas pokornie. Westchnął i już chciał coś powiedzieć, ale zamknął usta i złapał się za głowę. Lou wziął moją rękę w geście obrony i zaczął głaskać ją delikatnie.
- Słuchajcie… - zaczął drżącym głosem. – nie… nie chciałem żeby tak wyszło. – westchnął, a jego głos się załamał.
- Spokojnie, rozumiemy to. – uśmiechnąłem się serdecznie. – To normalne, że każdy reaguje inaczej i mogło Ci się to wydać…
- dziwne? – pomógł mi Louis.
- Nie… raczej inne. – dokończyłem swoją myśl jednocześnie wzmacniając ucisk dłoni mojego chłopaka.
- Nie, to wcale nie tak. – poprawił mnie. – Ja to toleruje i nie mam nic przeciwko tylko, że to dzieję się dla mnie za szybko i myślę, że nie jestem jedyny. – dodał, a Liam potaknął przyznając mu rację.
- Tak jak mówiłem wcześniej, jeszcze niedawno byłeś zwykłym chłopakiem, który miał dziewczynę. Teraz zaczęliśmy się przyjaźnić z nową osobą, którą poznaliśmy całkiem niedawno, - spojrzał na Louisa. - a wy już jesteście razem. Loui to nie tak, że Cię nie lubię, ale muszę nabrać do Ciebie zaufania, bo boję się o naszego Hazziego. Niedawno przekonaliśmy się jaka naprawdę była Rose i nie chciałbym, żeby to się powtórzyło. – zakończył prawie się rozklejając.
- Zayn… to takie miłe. – przyznałem spoglądając na niego radośnie. – Nie masz się o co martwić. Loui to najlepsza chłopak jakiego kiedykolwiek miałem.
- Bo jedyny. – dodał Niall, a wszyscy wybuchli śmiechem.
- Nigdy nie skrzywdziłbym Harrego. – powiedział Lou z wyraźnie polepszonym humorem. – Kocham go.
- Nie wątpię w to. - odrzekł wyszczerzając zęby.
- Dzięki za zrozumienie i nie ma się o co martwić. – przysunąłem się do niego i mocno przytuliłem.
- No dobra, to wracajmy do naszego zespołu. – przypomniał zadowolony Niall.
- Potrzebujemy nazwy! - powiedział podekscytowany Liam.
- Może USP? – zasugerował blondynek.
- Nie! – odrzekliśmy zgodnie.
- To musi być jakaś pełna nazwa, a nie skrót. – dodałem. Po chwili wpadłem na świetny pomysł. - Może One Direction?
- Co? One Direction? – zapytał z niedowierzaniem Niall. – to już moje było lepsze.
- Nie! To świetny pomysł. – odpowiedział Loui broniąc mojego pomysłu.
- Teraz we wszystkim będziecie się tak zgadzać? – wybuchnął śmiechem.
- Ale to naprawdę dobry pomysł. – przyznał mi rację Liam. – Naszym jednym kierunkiem jest wygranie tego konkursu. – uśmiechnął się będąc dumny ze swojej drogi dedukcji.
- Zayn? Podoba Ci się? – zapytałem.
- Jasne! Świetna nazwa. – uśmiechnął się radośnie.
- No to mamy już nazwę. Teraz jeszcze piosenka i możemy ćwiczyć. – zauważyłem. Po chwili Zayn wziął leżący obok komputer i coś zaczął w nim szukać.
- Wcześniej znalazłem coś takiego. – powiedział i puścił nagrania. Pokazał nam pięć piosenek, które były naprawdę dobre. Rozpoznałem w nich Cheryl Cole – Parachute, Passenger – Let her go, Imagine Dragons – Demons, Avicii – Addicted to you oraz The Script – Hall of fame. Żaden z nas nie wiedział jaką wybrać.
- Kurcze… to naprawdę dobre utwory. Będzie ciężko wybrać ten właściwy. – przyznał Liam, a wszyscy skinęliśmy twierdząco głowami zgadzając się ze sobą.
- Musimy wybrać taką, która będzie odpowiednia do naszych barw głosu oraz, w której dobrze uda nam się zaprezentować. – zasugerowałem.
- Tak, i jeszcze musi spodobać się publiczności. – dodał Louis.
- To może poszlibyśmy jutro do Pani Gray ona nam na pewno pomoże. – zaproponował Zayn, był to całkiem dobry pomysł. Kobieta ta uczyła muzyki i sztuki w naszej szkole dlatego powinna wybrać dla nas coś odpowiedniego. Zgodnie zdecydowaliśmy, że udamy się do niej jutro.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Oto i macie kolejny rozdział :D W sumie miało go nie być... tzn. miał być, ale oto i jest. W ogóle nie myślałem o tym żeby go dzisiaj wstawić - kompletny brak czasu (musiałem załatwić parę spraw w mieście, spakować się na jutrzejszy wyjazd no i dzisiaj Dzień Kobiet to i pobyć z moją kobietą <3), ale jak pomyślałem sobie, że wracam dopiero w weekend, ostatni rozdział był w środę no i kolejny zapewne też byłby w środę, ale nie tę tylko następną to... nie mogłem wam tego zrobić i kazać czekać tak długo dlatego też spiąłem się i napisałem. Przez to, że jest on troszeczkę na szybko może nie być, aż tak doskonały no i stosunkowo krótki, ale proszę o zrozumienie i wybaczenie. Po drugie wszystkie sprawy już się wyjaśnił tak, więc mam nadzieję, że jesteście zadowoleni ^^ Pod koniec chłopcy stają przed wyborem jednej z pięciu piosenek. W związku z tym zmieniam ankietę i w nowej pojawią się te tytuły:
Głosujcie na piosenkę, którą chcecie, aby chłopcy zaśpiewali w konkursie. Ankieta zostanie dodana po dodaniu tego rozdziału i można będzie oddawać swoje głosy, aż do niedzieli do 23:59. Na koniec jeszcze chcę podziękować każdemu kto czyta mojego bloga, a w szczególności tym co komentują go. Teraz nie będzie mnie przez cały tydzień dlatego mam do was ogromną prośbę ^^ Jak wrócę chciałbym zobaczyć dużo waszych długich komentarz. Uwielbiam je czytać i dlatego chcę abyście jak najdokładniej przedstawili mi swoje zdanie. Piszcie o plusach, o minusach blog, o swoich pomysłach no i jeszcze o czym tam chcecie :D Przypominam również o podpisywaniu się anonimków żeby w razie pisania jakiejś notki z podziękowaniami (a mam zamiar zrobić coś takiego) dokładnie wiedział komu podziękować za wsparcie. Dobra! Już kończę, bo zaraz notatka pod blogiem będzie dłuższa niż rozdział xD W każdym razie dziękuję i do zobaczenia za tydzień! No i miłego tygodnia ;)

Bay ;***

środa, 5 marca 2014

Rozdział 12: Przyjacielski zawód



Niall stanął przed nami, zgiął się w pół i oparł swoje ręce o kolana. Głośno dysząc próbował łapczywie złapać powietrze.
- Mój Boże! Coś Ty robił? – zapytał ze zdziwieniem Liam uważnie się mu przyglądając.
- Biegłem najszybciej jak tylko mogłem… zresztą zobaczcie sami. – wydyszał wymachując przed moją twarzą jakąś kartką. Wziąłem ją do ręki i po chwili zorientowałem się, że jest to pewna ulotka. Zacząłem czytać na głos.
- Już w ten piątkowy wieczór odbędzie się wielka bitwa zespołów! Potraficie śpiewać? Chcecie się dobrze bawić, a do tego zyskać sławę? Zapiszcie się już dziś! Warunkiem udziału jest stworzenie zespołu od 3 do 5 osobowego oraz bycie uczniem naszego liceum. Aby się zapisać i uzyskać więcej informacji udajcie się do sekretariatu szkolnego. – zakończyłem unosząc wzrok z nad kartki patrząc na przyjaciół i próbując odczytać ich emocje. Wszyscy oprócz Nialla wyglądali jakby bardzo dokładnie trawili wszystkie przed chwilą usłyszane informacje, a blondynek patrzył na nich z nadzieją oczekując ich opinii. Po dłużej chwili milczenia, Zayn się ocknął.
- To jakiś absurd! Chyba nie myślisz, że weźmiemy w tym udział!? – odrzekł gwałtownie powodując, że promienisty uśmiech znikł z twarzy Nialla.
- Ale… ale dlaczego? Przecież to świetny pomysł! – powiedział poruszony wymachując przy tym rękoma.
- Moim zdaniem to doskonały pomysł. – dodałem. – Jest nas pięciu, chcemy się dobrze bawić, no i jeszcze sława do tego! Kto by nie chciał?
- Ale trzeba jeszcze umieć śpiewać – odezwał się Louis, którego nie przekonywał ten pomysł. Myślę, że był to bardzo trafny argument, ponieważ tak naprawdę  jeszcze nie próbowaliśmy śpiewać przed publicznością i nigdy naszych zdolności wokalnych nie oceniał profesjonalista, ale co nam szkodziło spróbować? Chodziło o dobrą zabawę.
- Dokładnie! – zgodził się z nim Zayn. – Poza tym zespół nie musi liczyć pięciu członków… możecie to zrobić bez nas.
- A Ty, Liam? Co sądzisz na ten temat? – zapytałem odwracając się w jego stronę. Zawsze uważaliśmy Liama za najbardziej odpowiedzialnego i rozsądnego z nas dlatego jego zdanie było dla nas bardzo ważne. Nawet jeżeli się z nim nie do końca zgadzaliśmy i tak zawsze wychodziło na to, że to on miał rację. Patrzyliśmy na niego próbując odgadnąć jego myśli. Czekaliśmy  z nadzieją, że coś w końcu powie.
- A więc, - zaczął – uważam, że to całkiem dobry pomysł. – powiedział uśmiechając się w stronę Nialla. Chłopak z radości aż podskoczył, a na jego twarz powrócił ogromny uśmiech.
- Co? Przecież to… - Zayn rozczarowany złapał się za głowę.
- Daj spokój, to przecież może być naprawdę fajna przygoda. – odrzekł argumentując swoją decyzję.
- No to bawcie się dobrze, ale beze mnie. – powiedział Lou. Spojrzałem na niego smutnym wzrokiem.
- Ja też się na to nie piszę. – dodał Zayn.
- Zrobimy to, ale tylko wspólnie! Bez was to nie będzie to samo!  Śpiewać zawsze można się nauczyć, aaa… chodzi tu przecież o dobrą zabawę, a nie o nasze umiejętności. – mówiłem próbując ich jakoś przekonać. – Wyobraźcie sobie ile dziewczyn będzie za nami szalało. To naprawdę was nie przekonuj? – w tym momencie Louis spojrzał na mnie z zazdrością, a Liam skrycie parsknął śmiechem. Udając, że tego nie zauważyłem kontynuowałem.
- I jeszcze możliwość zrobienia czegoś razem. To jest ważne! Nowe doświadczenia, czas spędzony wspólnie! Taka okazja może się już więcej nie zdarzyć… - spojrzałem na nich niecierpliwie oczekując odpowiedzi i mając nadzieję, że przekonało ich moje przemówienie.
- To jak? Wchodzicie w to? – zapytał z nadzieją Niall. Przez dłuższy moment trwała denerwująca cisza. Chłopcy patrzyli na siebie intensywnie rozmyślając nad tą sprawą. Po chwili Zayn wziął głęboki oddech i odrzekł.
- Skoro to dla was takie ważne to – załamał mu się głos. – wchodzę w to!
- Tak! – krzyknęliśmy klepiąc chłopaka po plecach.
- A Ty, Loui? – zapytałem niepewnie denerwując się jego reakcją.
- Nadal uważam, że nie jest to dobry pomysł... ale skoro tak bardzo wam zależy to już dobrze. – Moja radość nie miała granic, choć wydaje mi się, że najbardziej cieszył się Niall, który rzucił się wszystkim na szyje i zaczął opowiadać o tym co możemy zaśpiewać, jak się ubierzemy i jak będzie wyglądał nasz występ. To był naprawdę dobry pomysł!
- Więc możemy spotkać się jutro wieczorem i wybrać jakąś piosenkę. – powiedział przerywając swoją ekscytację. Wszyscy zgodziliśmy się i rozeszliśmy na ostatnią już lekcję.


Po zakończeniu lekcji odprowadziłem Lou do domu. Od czasu kiedy Niall opowiedział nam o pomyśle z zespołem byłem strasznie podekscytowany. Dwie rzeczy, które najbardziej kochałem to Louis (choć to nie rzecz, ale kochałem go najmocniej) oraz śpiew. Zawsze marzyłem o tym żeby w przyszłości zostać gwiazdą dlatego też tak bardzo spodobał mi się ten pomysł. Choć zawsze mama powtarzała mi, że nie wychodzi mi to zbyt dobrze ja jednak nie przejmowałem się tym i nieprzerwanie to robiłem. Lubiłem przebierać się za różne gwiazdy i śpiewać ich piosenki. Stawałem wtedy przed lustrem i wcielałem się w jakąś popularną osobę i ze szczotką w ręku (która służyła za mikrofon) dawałem koncert dla jednoosobowej publiczności. Wizja nas pięciu we wspólnym zespole była bardzo ekscytująca. Wyobrażałem sobie jak nasza piątka stoi na scenie śpiewając, a pod nią krzyczący tłum fanek. To było coś! Postanowiłem, że zamiast zająć się nauką poszukam jakiejś piosenki, która zachwyci wszystkich. Tak mnie to pochłonęło, że ocknął mnie dopiero po dwóch godzinach dźwięk komórki oznajmujący, że przyszedł sms. Odłożyłem laptopa i rzuciłem się w kierunku telefonu. Na wyświetlaczu pojawiła się koperta z opisem mówiący, że wiadomość pochodzi od Louisa.
Hej kochanie ;* Mam pewien pomysł :D
Ma pewien pomysł? Co? Nie wiem co miał na myśli, ale postanowiłem się dłużej nad tym nie zastanawiać i zadzwonić do niego. Wybrałem odpowiedni numer i przyłożyłem słuchawkę do ucha.
Po dwóch sygnałach odezwał się głos po drugiej stronie.
- Halo? Louis? O czym ty mówisz? – zapytałem lekko rozzłoszczony. Szczerze mówiąc sam nie wiem dlaczego, ale nie lubiłem jak ktoś wyrażał się nieprecyzyjnie podsycając tylko moją ciekawość. Zawsze kojarzyło mi się to z czymś złym.
- Spokojnie Hazzy. – odpowiedział opanowanym tonem. – Myślałem o tym naszym zespole i jutrzejszym spotkaniu i…
- I? – przerwałem chcąc w końcu usłyszeć co to za pomysł.
- Tak się zastanawiam, że skoro są to Twoi przyjaciele no i poniekąd też moi, to może można byłoby im jutro o nas powiedzieć… no żeby wiedzieli. – wyjąkał załamującym się głosem.
- Tak to całkiem dobry pomysł… - przyznałem, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. – Jeżeli są prawdziwymi przyjaciółmi to na pewno to zrozumieją. – Cieszyło mnie, że to właśnie Lou wpadł na pomysł wyjawienia prawdy pozostałym chłopakom. Gdy ostatni raz powiedziałem o nas Liamowi to się obraził, więc podobało mi się, że to on wyszedł z taką inicjatywą.
- Jesteś pewien, że tego chcesz? – zapytał dla upewnienia.
- Myślę, że nie możemy ich już dłuższej okłamywać. To nasi przyjaciele! – odpowiedziałem pewnym tonem. Mimo tego, że trochę się denerwowałem ich reakcji trzeba było to w końcu zrobić.
- Więc dobrze, jutro jeszcze porozmawiamy w szkole. Dobranoc i Kocham Cię. – zakończył.
- Dobrze, dobranoc i ja Ciebie też. – powiedziałem i rozłączyłem się. Położyłem się na łóżku i zacząłem rozmyślać jak im o tym powiedzieć. Byłem prawie pewien, że Niall nie bardzo się tym przejmie. Był z natury szczęśliwym i radosnym chłopakiem dlatego też bardzo ciężko było go czymkolwiek zdziwić, a co dopiero rozzłościć. Na pewno będziemy mogli liczyć na jego wsparcie. Bardziej obawiałem się reakcji Zayna, który był dla mnie zagadką. Niby znaliśmy się już bardzo długo, ale nie do końca umiałem przewidzieć jak zareaguje w danej sytuacji. Pozostawało mi jedynie mieć nadzieję, że to wszystko zrozumie. Postanowiłem nie zadręczać się już więcej myślami typu: a co jeśli i ułożyłem się do snu.    


Umówiliśmy się z chłopakami, że o dziewiętnastej wpadniemy do Nialla. Mieliśmy spotkać się pół godziny wcześniej z Louisem i udać do chłopaka razem. Sytuacja nie wymagała jakiegoś specjalnego strojenia się, więc ubrałem coś w czym byłoby mi wygodnie. O wyznaczonej porze przybyłem w umówione wcześniej miejsce. Lou już tam na mnie czekał. Stał pod ogromnym dębem. Promienie zachodzącego słońca, przeciskające się przez grubą warstwę liści, delikatnie muskały jego twarz. Dawało to niesamowity efekt połysku. Jego twarz dosłownie błyszczała. Podbiegłem do niego i przytuliłem czule, po chwili przyłożyłem rękę do jego policzka i przejechałem nią zaczynając od okolic powiek, a kończąc na kącikach usta. Oderwałem dłoń od jego twarzy i spojrzałem na nią.
- Yyy… Hazzy, co ty robisz? – zapytał podejrzliwie zaskoczony moim gestem. Usłyszawszy to wychuchałem śmiechem zdając sobie sprawę z tego jak mogło to wyglądać. Chłopak patrzył na mnie próbując zrozumieć co mnie tak rozbawiło.
- Przepraszam Cię Loui. – wyjąkałem rozbawiony. – nie martw się, nic się nie stało. – Louis patrzył na mnie jak na wariata. Przejechał dłonią po swoim policzku i spojrzał na nią. Nie zauważywszy nic dziwnego pokręcił tylko przecząco głową i wziął mnie za rękę.
- Chodźmy już, bo zaraz się spóźnimy. – pospieszył mnie.
- Dobrze, więc mamy jakiś plany. – w tym momencie powrócił stres związany z tym co się miało niedługo wydarzyć.
- Moim zdaniem powinniśmy zrobić to naturalnie. – powiedział. Potwierdziłem to skinąwszy twierdząco głową.
- Nie możemy obmyślać żadnego planu, bo jak nie wyjdzie to się tylko speszymy i nic z tego nie wyjdzie. – dodał. – To przyjaciele, na pewno zrozumieją. – Przyznam szczerze, że to co Louis powiedział bardzo mnie uspokoiło. Wiem, że i tak stale sobie to powtarzałem , ale jednak z jego ust brzmiało to niezwykle przekonywująco. To był jeden z wielu plusów chodzenia z Louisem – jego wsparcie.
Nagle stanęliśmy przed domem naszego jasnowłosego przyjaciela. Był to dość spory dom, można powiedzieć willa. Przed budynkiem znajdował się ogromny ogród z fontanną na środku, a cała posesja ogrodzona była wysokim płotem. Niewątpliwe rodzice chłopaka nie narzekali na brak pieniędzy. Do mieszkania prowadziła długa, marmurowa ścieżka, a ono samo miało z 3 piętra. Mimo, iż u Nialla nie byłem pierwszy raz, zawsze gdy do niego przychodziłem coś mnie zaskoczyło. Po krótkiej chwili drzwi otworzył nam Liam.
- No cześć słodziaki. – powiedział ironicznie łapiąc nas za policzki i mocno je szczypiąc.
- No cześć Liaś – odpowiedziałem złośliwie łapiąc jego rękę i odrywając od swojej twarzy.
- Wejdźcie. – grzecznie zaprosił nas do środka.
- Idźcie do mojego pokoju! Zaraz do was dołączę. – usłyszeliśmy głos gospodarza dobiegający z kuchni. Rozebraliśmy się i tak jak kazał udaliśmy do jego pokoju gdzie czekał na nas już Zayn.
- No jesteście w końcu. – przywitał nas siedzący na dywanie brunet trzymający na kolanach laptopa.
- No jesteśmy już. – uśmiechnąłem się w jego stronę nieco zdenerwowany i zająłem miejsce obok niego przyglądając się temu czym się zajmuje.
- Co robisz? – zapytałem.
- A szukam czegoś dobrego na nasz występ. – odpowiedział pochłonięty pracą.
- A jednak! – wykrzyknąłem tryumfalnie. – spodobało Ci się.
- Od razu spodobało. – odparł skromnie. – Po prostu jak już coś robić to porządnie. – w tym momencie wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Przerwał nam dopiero wchodzący do pokoju z tacą, na której miał pięć kubków, Niall.
- Gorąca czekolada! – krzyknął z euforią Liam rzucając się w stronę blondyna. Każdy zabrał po kubku gorącego napoju i usiedliśmy w kółku rozpoczynając dyskusję na temat naszego zespołu. W pewnym momencie spojrzałem na Louisa i wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia. Nadszedł ten trudny moment wyjawienia prawdy.
- Słuchajcie jeszcze zanim zaczniemy rozmawiać na temat konkursy - jako, że znałem chłopców dłużej to ja zacząłem. – chciałbym z Louisem wam o czymś powiedzieć. – w tej chwili zauważyłem jak Liam podejrzliwie się mi przygląda. W pewnym momencie zrozumiał co chcemy zrobić i uśmiechnął się do mnie serdecznie wyrażając w ten sposób, że popiera nasz zamiar.
- Więc od jakiegoś czasu ja i Harry… jesteśmy razem. – dodał drżącym głosem Lou. Zapadła grobowa cisza. Zauważyłem tylko jak chłopaki zaczynają z niedowierzaniem patrzeć po sobie. Niall podniósł zaskoczony jedną brew, a na jego twarzy pojawił się niedowierzający uśmiech.
- W sensie… chodzicie ze sobą? – wydusił z siebie biorąc to najwyraźniej za żart. Skinąłem tylko twierdząco głową nadal oczekując jakiejkolwiek reakcji Zayna.
- No to pięknie. – blondyn poklepał mnie po plecach. – Tak to jest jak zbyt często przebywasz w męskim towarzystwie. – Uśmiechnąłem się trochę skrępowany. Nadal panowała niezręczna cisza. Spojrzałem na Louisa, który w skupieniu przyglądał się siedzącemu naprzeciwko Zaynowi. Po chwili chłopak wybuchnął.
- To chyba jakiś żart! – krzyknął oszołomiony.
- Nie Zayn, to miłość. – odrzekł stanąwszy w naszej obronie Liam.
- A Ty co? Też to popierasz? – zwrócił się gwałtownie w jego stronę, a w jego tonie można było wyczuć wyrzut.
- Jeżeli się naprawdę kochają to nic nie szkodzi na przeszkodzie żeby to zaakceptować. Przynajmniej  w moim przypadku. – powiedział argumentując poprzednią wypowiedź.
- Chyba oszaleliście! – krzyknął równocześnie wstając z miejsca. Patrzyłem na niego próbując znaleźć powodu braku jego akceptacji.
- Wiecie co? Jesteście jacyś nienormalnie… Harry – zwrócił się w moją stronę. – przecież jeszcze niedawno byłeś z dziewczyną? Co się z Tobą stało? – nastała chwila milczenia, chłopak złapał się za głowę.
- Już wiem! – krzyknął po chwili tryumfalnie. – To Ty się stałeś! – wskazał palcem na Louisa. – Przyjechałeś tu i zmieniłeś naszego przyjaciela w…. GEJA! To jest chore! – wrzasnął jeszcze i wyszedł z pokoju. Przez dłuższy moment siedzieliśmy zszokowani patrząc po sobie. Roztrzęsiony spojrzałem na Louiego, a na jego twarzy pojawiły się srebrzyste łzy. Przygryzł dolną wargę i ukrył twarz w dłoniach. Usłyszawszy tyle przykrych słów ze strony Zayna i ujrzawszy jak płacze jedna z najważniejszych osób w moim życiu sam poczułem jak po moich policzka zaczynają płynąc łzy. Przysunąłem się do niego i mocno przytuliłem powtarzając, że będzie dobrze. W pewnej chwili zerwał się Liam.
- Poczekajcie tutaj. Pójdę z nim porozmawiać. – oświadczył i podobnie jak poprzednik wyszedł z pokoju. Zostaliśmy z Niallem, który do końca nie wiedział co zrobić. W sumie to mu się nie dziwię… była to bardzo niezręczna sytuacja.
- Nie martwcie się… Liam to załatwi… ja was rozumiem. – Powiedział próbując nas pocieszyć.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------A więc po tygodniu kolejny, wyczekiwany rozdział :D Ufff... było ciężko, pisałem codziennie po trochę żeby znaleźć czas i trzeźwo ocenić co mi wychodzi. Muszę przyznać, że z samym początkiem nieco się męczyłem... doszedłem do wniosku, że muszę popracować nad opisywaniem sytuacji, w której bierze udział większa grupa osób dlatego też sam początek może nie wyszedł najlepiej :/ W każdym razie wiecie, że chłopcy wezmą udział w bitwie zespołów ^^ Druga część opisuje wreszcie wyznanie prawdy reszcie chłopaków. No i jak to w życiu bywa nie każdy może to zaakceptować. To była szokująca wiadomość dlatego też nie możecie dziwić się Zaynowi, że tak zareagował. Jednak nie martwcie się byłbym potworem gdybym tak to zostawił... wszystko wyjaśni się w następnym rozdziale. Bardzo was przepraszam, że padło akurat na niego, ale Liam już wiedział, a Niall jest zbyt radosny, aby tak zareagować. Zayn jest takim buntownikiem i trochę to do niego pasuje :D W każdym razie mam nadzieję, że kolejny rozdział ukaże się w ten weekend. Nie jestem co do tego pewien gdyż niedługo wyjeżdżam i nie będę pisał przez cały tydzień, ale o tym jeszcze was poinformuję pod kolejnym rozdziałem. W kolejnym rozdziale oprócz wyjaśnienia tej sytuacji pojawi się kolejny zwrot akcji i kolejny problem... niestety... ale bez tego byłoby nudno :D
Dziękuję wam za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem i proszę o kolejne, bo to strasznie motywuje (tak wiem... powtarzam się, ale taka prawda). No to do zobaczenia.

P.S I bym zapomniało... ostatnio jedna osoba prosiła mnie, żebym napisał 20 faktów o sobie :D Postanowiłem się za to zabrać, ale nie wiem co tam napisać i nie wiem co chcecie wiedzieć xD Dlatego też zrobiłem specjalne konto na asku, na którym możecie zadawać mi jakie chcecie pytania. Zapraszam: http://ask.fm/LarryLove1

Bay ;***