Następnego dnia szedłem do szkoły ogromnie podekscytowany. W
końcu utworzymy zespół i zapiszemy się do konkursu oraz dowiemy się z jaką
piosenką wystąpimy. Czy może być coś lepszego? Chyba tylko czas spędzony z
Louim można do tego porównać. W każdym razie dzień zapowiadał się naprawdę
niesamowicie, a ja cieszyłem się jak dziecko każdą jego sekundą. Jak zwykle
miałem się spotkać z chłopakami na boisku, ale ku mojemu zdziwieniu nikogo już
na nim nie było. Rozglądałem się uważnie na wszystkie strony i nic. Byłem lekko
rozczarowany no i zmartwiony. Gdzie oni mogli być? Nagle spojrzałem w stronę
głównego wejścia i zauważyłem wchodzącego do budynku Zayna, a w każdym razie
tak mi się wydawało. Nie czekając ani chwili dłużej rzuciłem się w jego stronę
głośno przy tym wykrzykując jego imię. Chłopak zatrzymał się i odwrócił w moją
stronę wymachując przy tym swoją ciemną grzywą jednocześnie przekraczając próg
budynku.
- Harry? – zapytał nieco zaskoczony, ale jednocześnie uradowany tym, że mnie widzi.
- Cześć! – wydyszałem podbiegając do przyjaciela. – A gdzie reszta?
- Jak to gdzie? – dodał lekko zbulwersowany. – Mieliśmy spotkać się tutaj za 15 ósma, a ty przychodzisz 10 minut spóźniony! Wszyscy już czekają.
- Co? – w tym momencie spojrzałem na niego zaskoczony. Mogłem dać sobie rękę odciąć, że umawialiśmy się na za pięć ósma. Byłem tego prawi pewien, ale skoro wszyscy przyszli wcześniej to znaczyło, że albo sobie to wymyśliłem, albo byłem już tak podekscytowany, że źle usłyszałem.
- Przepraszam, musiało mi się coś pomylić. – powiedziałem uśmiechając się pokornie w nadziei, że mi wybaczy.
- Dobrze. – odwzajemnił uśmiech dają mi do zrozumienia, że nic wielkiego się nie stało. – Chodźmy już! - Szliśmy dość długim korytarzem w kierunku klasy Pani Gray. Znajdowała się ona w drugim budynku gdzie mieściły się wszystkie sale techniczno-plastyczne łącznie z ogromną salą widowiskową, w której zazwyczaj odbywały się wszelkie uroczystości oraz, w której odbyć miała się piątkowa bitwa zespołów. Żwawym krokiem zmierzałem ku naszemu celowi pozostawiając przyjaciela w tyle.
- Harry, zaczekaj. – wypowiedział spokojnym i nieco zmartwionym tonem Zayn zatrzymawszy się. Odwróciłem się w jego stronę rzucając mu pytające spojrzenie jednocześnie będąc zdziwiony faktem, iż zatrzymał się w sytuacji, w której tak bardzo się nam spieszyło.
- Wiesz, myślałem dużo o tej wczorajszej sytuacji i… - przerwał spuszczając wzrok. Znałem jego zamiary. Chciał po raz kolejny przeprosić za to co wczoraj zrobił, ale… ale dlaczego akurat teraz?
- Ale stary, przecież mówiłem Ci już tyle raz, że nie gniewam się i bardzo dobrze Cię rozumiem. – Próbowałem jak najszybciej skończyć tę rozmowę i kontynuować podróż, ale chłopak najwidoczniej nie.
- Nie mógłbym sobie wybaczyć, że kumplowałem się z kolesiem, który potem Cię zranił. – mówił zadręczając się i najwidoczniej w ogóle mnie nie słuchając. Zacząłem być już lekko wkurzony i nerwowo spoglądałem w stronę sali Pani Gray.
- Zayn, daj już sobie z tym spokój, nic się nie stało, między nami wszystko w porządku i cieszę się, że mam takiego przyjaciela jak Ty. – uśmiechnąłem się nieco fałszywie kryjąc zdenerwowanie i wyciągnąłem rękę w geście przybicia piątki. Chłopak odwzajemnił gest.
- A teraz naprawdę już chodźmy, bo na pewno już na nas czekają. – Szarpnąłem go za dłoń i pociągnąłem w stronę klasy. Po chwili znaleźliśmy się w sali 312, w której znajdowało się mase instrumentów porozstawianych w całym pomieszczeniu. W rogach stały dwa ogromne fortepiany. Na jednej ze ścian wisiały gitary, począwszy od klasycznych przez akustyczne, aż do basowych. Naprzeciwko znajdowała się dość spora tablica korkowa, na której porozwieszane były piękne obrazki wykonane przez najzdolniejszych uczniów naszego liceum. Na środku klasy stał jeden ogromny stół w kształcie okręgu przy którym mogło usiąść spokojnie z 30 osób i jeszcze miało miejsce na rozłożenie swoich malarskich przyborów i tworzenie pięknych dzieł. Przy samym wejściu siedziało troje naszych przyjaciół, którzy pokazywali coś Pani Gray na laptopie Liama.
- No jesteście w końcu! Gdzie się podziewaliście!? – zapytał zatroskany Niall odrywając się od komputera.
- Harry? – zapytał nieco zaskoczony, ale jednocześnie uradowany tym, że mnie widzi.
- Cześć! – wydyszałem podbiegając do przyjaciela. – A gdzie reszta?
- Jak to gdzie? – dodał lekko zbulwersowany. – Mieliśmy spotkać się tutaj za 15 ósma, a ty przychodzisz 10 minut spóźniony! Wszyscy już czekają.
- Co? – w tym momencie spojrzałem na niego zaskoczony. Mogłem dać sobie rękę odciąć, że umawialiśmy się na za pięć ósma. Byłem tego prawi pewien, ale skoro wszyscy przyszli wcześniej to znaczyło, że albo sobie to wymyśliłem, albo byłem już tak podekscytowany, że źle usłyszałem.
- Przepraszam, musiało mi się coś pomylić. – powiedziałem uśmiechając się pokornie w nadziei, że mi wybaczy.
- Dobrze. – odwzajemnił uśmiech dają mi do zrozumienia, że nic wielkiego się nie stało. – Chodźmy już! - Szliśmy dość długim korytarzem w kierunku klasy Pani Gray. Znajdowała się ona w drugim budynku gdzie mieściły się wszystkie sale techniczno-plastyczne łącznie z ogromną salą widowiskową, w której zazwyczaj odbywały się wszelkie uroczystości oraz, w której odbyć miała się piątkowa bitwa zespołów. Żwawym krokiem zmierzałem ku naszemu celowi pozostawiając przyjaciela w tyle.
- Harry, zaczekaj. – wypowiedział spokojnym i nieco zmartwionym tonem Zayn zatrzymawszy się. Odwróciłem się w jego stronę rzucając mu pytające spojrzenie jednocześnie będąc zdziwiony faktem, iż zatrzymał się w sytuacji, w której tak bardzo się nam spieszyło.
- Wiesz, myślałem dużo o tej wczorajszej sytuacji i… - przerwał spuszczając wzrok. Znałem jego zamiary. Chciał po raz kolejny przeprosić za to co wczoraj zrobił, ale… ale dlaczego akurat teraz?
- Ale stary, przecież mówiłem Ci już tyle raz, że nie gniewam się i bardzo dobrze Cię rozumiem. – Próbowałem jak najszybciej skończyć tę rozmowę i kontynuować podróż, ale chłopak najwidoczniej nie.
- Nie mógłbym sobie wybaczyć, że kumplowałem się z kolesiem, który potem Cię zranił. – mówił zadręczając się i najwidoczniej w ogóle mnie nie słuchając. Zacząłem być już lekko wkurzony i nerwowo spoglądałem w stronę sali Pani Gray.
- Zayn, daj już sobie z tym spokój, nic się nie stało, między nami wszystko w porządku i cieszę się, że mam takiego przyjaciela jak Ty. – uśmiechnąłem się nieco fałszywie kryjąc zdenerwowanie i wyciągnąłem rękę w geście przybicia piątki. Chłopak odwzajemnił gest.
- A teraz naprawdę już chodźmy, bo na pewno już na nas czekają. – Szarpnąłem go za dłoń i pociągnąłem w stronę klasy. Po chwili znaleźliśmy się w sali 312, w której znajdowało się mase instrumentów porozstawianych w całym pomieszczeniu. W rogach stały dwa ogromne fortepiany. Na jednej ze ścian wisiały gitary, począwszy od klasycznych przez akustyczne, aż do basowych. Naprzeciwko znajdowała się dość spora tablica korkowa, na której porozwieszane były piękne obrazki wykonane przez najzdolniejszych uczniów naszego liceum. Na środku klasy stał jeden ogromny stół w kształcie okręgu przy którym mogło usiąść spokojnie z 30 osób i jeszcze miało miejsce na rozłożenie swoich malarskich przyborów i tworzenie pięknych dzieł. Przy samym wejściu siedziało troje naszych przyjaciół, którzy pokazywali coś Pani Gray na laptopie Liama.
- No jesteście w końcu! Gdzie się podziewaliście!? – zapytał zatroskany Niall odrywając się od komputera.
- Przepraszam, ale mieliśmy małe komplikacje. – odrzekłem szelmowsko się
uśmiechając. Automatycznie zostałem obdarowany zazdrosnym spojrzeniem Louisa na
co podszedłem do niego i upewniając się, że nikt nie patrzy odpowiedziałem
całusem w policzek.
- No to muszę wam powiedzieć, że wybraliście naprawdę dobre utwory. – powiedziała nauczycielka wyjmując słuchawki z uszu. Pani Gray była cudowną kobietą, przypominała mi trochę moją mamę z młodości no i tak też się zachowywała. Nic więc dziwnego, że uwielbiałem jej lekcje i smuciło mnie to, iż mieliśmy z nią tylko jedną godzinę w tygodniu. Zawsze była bardzo szczęśliwa i chyba jeszcze nigdy nie widziałem na jej twarzy żadnego grymasu. Wiecznie się uśmiechała. Zazwyczaj ubierała się w długie chusty i spódnice, a wyglądem przypominała trochę dzieci kwiaty z lat 70. Miała długie brązowe włosy a na głowie zawsze nosiła chusteczkę w rozmaite, kwiatowe wzory.
- Tylko kochani, zapisy były do wtorku, a dzisiaj jest środa. Nie możecie się już zapisać. – dodała smutnym tonem. Wypowiedziane przez nią słowa totalnie nas zatkały. Momentalnie wszyscy zrobili wielkie oczy i paczyli po sobie wielce zdziwieni.
- Jak to do jutra, przecież... – jąkał się przerażony blondyn. – przecież nigdzie nie było napisane do kiedy są zapisy.
- Mylisz się Nialluś, wiem, bo sama pisałam tę ulotkę. – powiedziała zmartwionym tonem.
- Masz ją tutaj? – zapytałem z nadzieją. Chłopak nerwowo zaczął szukać czegoś w torbie po czym wyjął pogniecioną ulotkę i uważnie się jej przyjrzał.
- Tak, u dołu jest napisane: Zapisy do wtorku.- przeczytał zrezygnowany. Zapadła kompletna cisza, każdy w tym momencie myślał co mamy dalej robić. Kiedy już nakłoniliśmy wszystkich do wzięcia udziału w konkursie, wybraliśmy piosenki i wszyscy mieliśmy nadzieję, że wystartujemy, okazało się, że jest za późno… to nie mogło się tak skończyć!
- Jak mogłeś tego nie zauważyć Harry? – Po pewnym czasie dodał pretensjonalnie.
- Czyli teraz to jest moja wina, tak? – odrzekłem czując się urażony.
- Chłopacy nie ma się co kłócić i płakać nad rozlanym mlekiem. – zareagował Liam widząc naszą małą „kłótnię”. – Nie możemy się poddać, nie w takim momencie!
- Pani Gray – zwrócił się w stronę kobiety. – Nic nie da się zrobić?
- Przykro mi chłopcy, ale taki jest regulamin, do wczoraj musiałam zgłosić pełna listę uczestników. – powiedziała nie mogąc w żaden sposób nas poratować.
- Ale na pewno? Prosimy! Zrobimy wszystko co Pani zechce! Tak bardzo się cieszyliśmy… – nasze prośby zaczęły przeradzać się w branie na litość.
- Nawet jeśli bym chciała to… nie mogę.
- Ale jest Pani pewna? Nawet dla nas? – spojrzałem jej głęboko w oczy i zrobiłem minę smutnego szczeniaczka. Ona patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę próbując udawać, że ją to nie rusza, jednak znałem ją na tyle długo, iż wiedziałem, że tak czy tak w końcu pęknie.
- No już dobrze! – odpowiedziała w końcu nie wytrzymując. Wszyscy, aż podskoczyliśmy ze szczęścia rzucają jej się na szyję. – Ale zrobię to tylko dlatego, że tak bardzo was lubię i nie możecie nikomu o tym powiedzieć, jasne? – Potwierdziliśmy skinięciem głową jednocześnie będąc szalenie uradowanymi.
- No dobrze, to zabierzmy się za wybór odpowiedniej dla was piosenki. – spojrzała jeszcze raz na monitor laptopa i głęboko się zamyśliła. – Musimy wybrać tą, która będzie najlepsza dla waszych tonacji dlatego też myślę, że możemy odrzucić Addicted to you i Parachute, bo to bardziej damskie wokale. – przyznała. Spojrzeliśmy po sobie i jednogłośnie się zgodziliśmy. Postanowiliśmy zdać się na jej wybór. Była nauczycielką i na muzyce znała się jak mało kto, więc wiedziała co robi.
- Hall of fame to bardziej żywiołowa piosenka, a do was pasują bardziej takie spokojne. – W tym momencie zrobiliśmy wielkie oczy i wybuchliśmy śmiechem. My spokojni? To chyba jakaś pomyłka.
- Nie śmiejcie się. – powiedziała sam wyszczerzając zęby. – Wolniejsze piosenki pozwolą wam się lepiej zaprezentować, uwydatnić pozytywne aspekty waszego głosu no i poruszą publikę, a o to właśnie chodzi. – Nie wiem czy każdemu tak dobrze radziła, ale wydawało mi się, że stawiała nas już na pierwszym miejscu. Nie ukrywam, że podobało mi się to, ale nie byłem do końca pewny czy nie zachowuje się tak w stosunku do każdego zespołu… w każdym razie z jej pomocą mieliśmy dość spore szanse na wygraną.
- To pozostały nam jeszcze Let her go i Demons. – słusznie zauważył Liam.
- Tak i to jest dla mnie najcięższa decyzja. – przyznała zamyślona. – Dobrze to macie tutaj teksty i zaśpiewajcie mi najpierw Let her go. – powiedziała rozdając nam kartki papieru z wydrukowanym tekstem po czym puściła podkład. Trochę się stresowałem.
- No to muszę wam powiedzieć, że wybraliście naprawdę dobre utwory. – powiedziała nauczycielka wyjmując słuchawki z uszu. Pani Gray była cudowną kobietą, przypominała mi trochę moją mamę z młodości no i tak też się zachowywała. Nic więc dziwnego, że uwielbiałem jej lekcje i smuciło mnie to, iż mieliśmy z nią tylko jedną godzinę w tygodniu. Zawsze była bardzo szczęśliwa i chyba jeszcze nigdy nie widziałem na jej twarzy żadnego grymasu. Wiecznie się uśmiechała. Zazwyczaj ubierała się w długie chusty i spódnice, a wyglądem przypominała trochę dzieci kwiaty z lat 70. Miała długie brązowe włosy a na głowie zawsze nosiła chusteczkę w rozmaite, kwiatowe wzory.
- Tylko kochani, zapisy były do wtorku, a dzisiaj jest środa. Nie możecie się już zapisać. – dodała smutnym tonem. Wypowiedziane przez nią słowa totalnie nas zatkały. Momentalnie wszyscy zrobili wielkie oczy i paczyli po sobie wielce zdziwieni.
- Jak to do jutra, przecież... – jąkał się przerażony blondyn. – przecież nigdzie nie było napisane do kiedy są zapisy.
- Mylisz się Nialluś, wiem, bo sama pisałam tę ulotkę. – powiedziała zmartwionym tonem.
- Masz ją tutaj? – zapytałem z nadzieją. Chłopak nerwowo zaczął szukać czegoś w torbie po czym wyjął pogniecioną ulotkę i uważnie się jej przyjrzał.
- Tak, u dołu jest napisane: Zapisy do wtorku.- przeczytał zrezygnowany. Zapadła kompletna cisza, każdy w tym momencie myślał co mamy dalej robić. Kiedy już nakłoniliśmy wszystkich do wzięcia udziału w konkursie, wybraliśmy piosenki i wszyscy mieliśmy nadzieję, że wystartujemy, okazało się, że jest za późno… to nie mogło się tak skończyć!
- Jak mogłeś tego nie zauważyć Harry? – Po pewnym czasie dodał pretensjonalnie.
- Czyli teraz to jest moja wina, tak? – odrzekłem czując się urażony.
- Chłopacy nie ma się co kłócić i płakać nad rozlanym mlekiem. – zareagował Liam widząc naszą małą „kłótnię”. – Nie możemy się poddać, nie w takim momencie!
- Pani Gray – zwrócił się w stronę kobiety. – Nic nie da się zrobić?
- Przykro mi chłopcy, ale taki jest regulamin, do wczoraj musiałam zgłosić pełna listę uczestników. – powiedziała nie mogąc w żaden sposób nas poratować.
- Ale na pewno? Prosimy! Zrobimy wszystko co Pani zechce! Tak bardzo się cieszyliśmy… – nasze prośby zaczęły przeradzać się w branie na litość.
- Nawet jeśli bym chciała to… nie mogę.
- Ale jest Pani pewna? Nawet dla nas? – spojrzałem jej głęboko w oczy i zrobiłem minę smutnego szczeniaczka. Ona patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę próbując udawać, że ją to nie rusza, jednak znałem ją na tyle długo, iż wiedziałem, że tak czy tak w końcu pęknie.
- No już dobrze! – odpowiedziała w końcu nie wytrzymując. Wszyscy, aż podskoczyliśmy ze szczęścia rzucają jej się na szyję. – Ale zrobię to tylko dlatego, że tak bardzo was lubię i nie możecie nikomu o tym powiedzieć, jasne? – Potwierdziliśmy skinięciem głową jednocześnie będąc szalenie uradowanymi.
- No dobrze, to zabierzmy się za wybór odpowiedniej dla was piosenki. – spojrzała jeszcze raz na monitor laptopa i głęboko się zamyśliła. – Musimy wybrać tą, która będzie najlepsza dla waszych tonacji dlatego też myślę, że możemy odrzucić Addicted to you i Parachute, bo to bardziej damskie wokale. – przyznała. Spojrzeliśmy po sobie i jednogłośnie się zgodziliśmy. Postanowiliśmy zdać się na jej wybór. Była nauczycielką i na muzyce znała się jak mało kto, więc wiedziała co robi.
- Hall of fame to bardziej żywiołowa piosenka, a do was pasują bardziej takie spokojne. – W tym momencie zrobiliśmy wielkie oczy i wybuchliśmy śmiechem. My spokojni? To chyba jakaś pomyłka.
- Nie śmiejcie się. – powiedziała sam wyszczerzając zęby. – Wolniejsze piosenki pozwolą wam się lepiej zaprezentować, uwydatnić pozytywne aspekty waszego głosu no i poruszą publikę, a o to właśnie chodzi. – Nie wiem czy każdemu tak dobrze radziła, ale wydawało mi się, że stawiała nas już na pierwszym miejscu. Nie ukrywam, że podobało mi się to, ale nie byłem do końca pewny czy nie zachowuje się tak w stosunku do każdego zespołu… w każdym razie z jej pomocą mieliśmy dość spore szanse na wygraną.
- To pozostały nam jeszcze Let her go i Demons. – słusznie zauważył Liam.
- Tak i to jest dla mnie najcięższa decyzja. – przyznała zamyślona. – Dobrze to macie tutaj teksty i zaśpiewajcie mi najpierw Let her go. – powiedziała rozdając nam kartki papieru z wydrukowanym tekstem po czym puściła podkład. Trochę się stresowałem.
- Chłopcy, jesteście cudowni! Nawet nie wiecie jak wielki macie talent, a śpiewanie razem to wasze przeznaczenie. Jesteście naprawdę świetnym zespołem. Zostajemy przy tym utworze! – przyznała podniecona podchodząc do nas. Widząc jej wzruszenie czułem się strasznie dumny, a było to dopiero swoiste przesłuchanie, więc mogłem tylko wyobrażać sobie co będzie podczas naszego występu. Reszta chłopaków podobnie jak ja czuła się niesamowicie co można było stwierdzić po ich minach.
- Tylko, że… nie możecie całej piosenki śpiewać razem, lepszy efekt osiągniecie gdy każdy z was zaśpiewa kawałek, a refren razem. – dodała stanowczo. – Poczekajcie chwilę. – wzięła kartkę do ręki i zamknęła oczy.
- Pierwszą zwrotkę śpiewa Liam, drugą Niall, refren razem, trzecią Harry, kolejny refren, a pod jego koniec śpiewa Zayn no i końcówka należy do Louisa. Powinno wyjść świetnie! – wypowiedziała bardzo szybko po czym podskoczyła podekscytowana klaszcząc w dłonie. Patrzyłem na nią lekko oniemiały. Wydawało się to lekką obsesją, ale była to właśnie cała Pani Gray.
- Dziękujemy Pani! Jest Pani najlepsza! – przyznałem w imieniu nas wszystkich.
- Ależ nie ma za co dziękować moi kochani, uwielbiam z wami pracować. – odrzekła uśmiechając się serdecznie. – Musimy umówić się na kolejne spotkanie. Mam nadzieję, że pasuje wam jutrzejszy dzień?
- Tak! Jasne. – odpowiedział Niall.
- No to widzimy się jutro. – pożegnała się z nami, a my ruszyliśmy w kierunku wyjścia.
- A chłopcy! – zerwała się nagle. Niestety usłyszałem to tylko ja, gdyż reszta była już poza klasą.
- Tak? – zapytałem odwracając się.
- Powiedz mi jeszcze jak się nazywać, bo muszę znać waszą nazwę, żeby was zapisać. – Usłyszawszy to stanąłem pewnie i heroicznie wypowiedziałem.
- One Direction!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Kochani! Bardzo proszę! Oto długo wyczekiwany przez was kolejnych rozdział. Z góry was serdecznie przepraszam za to, że tak długo musieliście czekać no, ale jak już wcześniej wspominałem nie było mnie dość spory czas. W tym rozdziale chłopcy zapisali się do konkursu, choć z drobnymi komplikacjami, no i dowiedzieli się jaką piosenkę zaśpiewają! Tak, konkurs zakończył się w niedzielę, a wasze głosy zadecydowały, że chłopcy zaśpiewają Let her go. Myślę, że to całkiem dobry wybór. W kolejnym rozdziale czaka nas pewien zwrot akcji, wróci pewna niemiła osoba ;c ,a pojawi się on zapewne pod koniec pierwszego tygodnia kwietnia. Ten tydzień będzie dla mnie okropnie trudny, bo zwaliło mi się na raz masę sprawdzianów i kartkówek, więc trzymajcie kciuki ^^ Na koniec chcę podziękować jeszcze raz wszystkim osobą, które mnie wspierają i komentują moje rozdziały ;* Chciałbym jeszcze nawiązać do ostatniego komentarz pod ostatnim rozdziałem. Jeżeli chcecie zapytać o to kiedy pojawi się kolejny rozdział, albo o cokolwiek innego to przypominam, że pytania możecie zadawać na asku. Tam zawsze odpowiem najszybciej ;) I proszę mi się nie lenić :D
Bay ;*
P.S Nie wiem dlaczego, ale Louis tak ładnie wygląda na pierwszym gifcie awwww *.*