sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 4: Podjęta decyzja




- Jesteś Harry! Wchodź! – przywitała mnie zdenerwowana Jennifer.
- Hej! – spojrzałem na nią podejrzliwym wzrokiem. – Coś się stało?
- Baaa… pytasz! – odpowiedziała ironicznie – Jasne, że coś się stało! Dzwonisz do mnie o 12 w nocy i mówisz, że musimy się spotkać! I teraz jak myślisz, jak się czuję? Całą noc przez Ciebie nie spałam! – wydawała się zdenerwowana, ale znałem ją na tyle długo żeby wiedzieć, że nie umie się na mnie gniewać. Uśmiechnąłem się do niej.
- Spokojnie! Zaraz wszystko Ci opowiem. – wzięła głęboki wdech i wypuściła ciężko powietrze. Zdjąłem z siebie kurtkę którą odwiesiłem na wieszak, a potem buty. Następnie przeszliśmy do salonu. Jej tata pracuje w USA i w Londynie jest raz na dwa miesiące, a mama jest pielęgniarką w miejscowym szpitalu i bardzo często nie ma jej w domu, dlatego też nie zdziwiłem się gdy w sobotę przed południem Jenny była sama. Usiadłem w ogromnym salonie na skurzanej, pokrytej jakąś miękką tkaniną kanapie. W sumie to nie byłem u niej już od bardzo długiego czasu. Ostatni raz jakieś dwa lata temu. Częściej spotykaliśmy się w mieście lub przychodziła do mnie. W tym czasie musieli wyremontować salon, bo w moich wspomnieniach wyglądał on inaczej. Rozglądałem się po mieszkaniu podziwiając każdy element wystroju. Po prawej stronie stał duży kominek ogrzewający całe wnętrze. Przysunąłem się do niego aby ogrzać swoje zmarznięte ciało.
- Chcesz coś do picia? – zapytała dziewczyna wychylając się z kuchni.
- Hymm… może poproszę herbatę. – pożądałem jeszcze więcej ciepła.
- No to powiedz mi proszę w końcu, co Cię do mnie sprowadza? – zapytała niby od rzeczy nasypując herbatę do dwóch szklanek i zalewając je wrzątkiem.
- Mam pewien problem i potrzebuję Twojej rady. – zacząłem mówić. Jenny przyszła do salonu trzymając w rękach dwie herbaty i położyła je na szklanej ławie. Wziąłem swoją do ręki i upiłem trochę z wierzchu. Dziewczyna usidła koło mnie.
- Ostatnio w naszej szkole pojawiła się nowa osoba. – kontynuowałem – zauroczyła mnie swoim wyglądem, później również i charakterem. – zauważyłem, że na twarzy Jennifer zaczyna pojawiać się uśmiech.
- No i bardzo dobrze. Może w końcu dasz sobie spokój z tą Rose – powiedziała uradowana. Jenny nigdy szczególnie nie przepadała za moją dziewczyną. Mówiła, że mnie ogranicza i uważała nasz związek za toksyczny. Mogła więc nie stanowić subiektywnej pomocy w tej sprawie, jednak była jedyną osobą, która mogła zaakceptować moją zmieniającą się orientację.
- Tylko, wiesz… ta osoba to On. – na jej twarzy zaczęło pojawiać się zdziwienie. Otworzyła szeroko oczy i zapytała.
- Harry, Ty… Ty zakochałeś się w chłopaku?
- Oj Jenny… – wyjąkałem zrezygnowany – nie… to znaczy nie wiem… to takie skomplikowane…
- No to opowiedz mi wszystko od początku. – powiedziała zachęcająco. Opowiedziałem jej o naszym pierwszy spotkaniu podczas lekcji chemii, o tym jak położył mi rękę na udzie, o naszym wyjściu, spędzonym razem czasie i o tym co do niego czuję. Gdy doszedłem do sytuacji w Hyde Parku głos mi się załamał i zawahałem się.
- Co było dalej? Harry!? Siedzieliście na ławce i co? – dopytywała niecierpliwie.
- No wiesz… On tak jakby… chciał mnie pocałować – wyrzuciłem w końcu z siebie. Myślałem, że zacznie się jeszcze bardziej dziwić, albo co gorsza – śmiać, ale ona tylko uśmiechnęła się serdecznie i nerwowo wypuściła powietrze.
- Co tak na mnie patrzysz? – zwróciłem się do niej z wyrzutem. – powiedz coś w końcu!
- Jejku... Wiesz co? Jestem w lekki szoku. – otrząsnęła się – Chłopak, który od zawsze biegał za dziewczynami, umówił się chyba z każdą gimnazjalistką nagle mówi mi, że podoba mu się chłopak. To lekko szokujące. - zaśmiała się niepewnie.
- Dziękuję bardzo za zrozumienie. – powiedziałem oburzony, wstając z miejsca. – Po Tobie bym się tego nie spodziewał.
- Hazzy, siadaj. – zerwała się gwałtownie. – bardzo Cię przepraszam, nie… nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Rozumiem Cię i postaram się Ci pomóc. – Przewróciłem oczami i zająłem miejsce.
- Ale pocałował Cię w końcu? – podekscytowana przysunęła się w moją stronę. Nie odpowiedziałem odwracając głowę w stronę kominka i wpatrywałem się w czerwono-pomarańczowy kolor płomienia.
- Czyli nie… - jęknęła zawiedziona.
- No bo zadzwoniła Rose i wszystko zepsuła – wybuchłem nie wytrzymując napięcia.
- A jednak! Mówiłam Ci, że ona wszystko psuje! – tryumfalnie odpowiedziała.
- Jenny… Co mam robić? – zapytałem zrezygnowany.
- Zastanów się kogo tak naprawdę kochasz. – spojrzała mi w oczy. – Zwróć uwagę w kogo towarzystwie czujesz się wyjątkowo. Najchętniej odradziłabym Ci kontynuowanie aktualnego związku, ale tu chodzi o Twoje szczęście.
- Ale ja chyba nadal ją kocham. – spuściłem głowę wpatrując się w podłogę. Jenny wzięła moje dłonie w jej i  mocno je ścisnęła.
- A przypomnieć Ci jej ostatni „skok w bok” – zasugerowała podkreślając ostatnią część zdania. – Zdradziła Cię, a Ty jej wybaczyłeś. Czy powinieneś jej dalej ufać po tym co Ci zrobiła? Nigdy nie byłeś w związku z chłopakiem. A może warto spróbować czegoś nowego, może w końcu będziesz naprawdę szczęśliwy? – przybliżyła swoją twarz do mojej. Zauważyłem troskę w jej oczach. Nastała chwila ciszy.
- A tak w ogóle to co to za chłopak? – zapytała przerywając milczenie.
- Louis Tomlinson. – oznajmiłem
- Louis Tomlinson? – zapytała zdziwiona. – Ty szczęściarzu! Znam go bardzo dobrze. Gdy przed przeprowadzką mieszkał w Londynie moi rodzice spotykali się z jego rodzicami. Czasami przychodził do nas i bawiliśmy się wspólnie. Bardzo mi się podobał i dlatego chciałam się z nim umówić, a on mi powiedział, że jest gejem. Mimo wszystko dalej się kolegowaliśmy i utrzymujemy nadal kontakt. To naprawdę świetny facet. – całą tą opowieść wysłuchiwałem z otwartą buzią. To nie mógł być przypadek, że Jenny znała Lou. Może, rzeczywiście miała rację, że należy zakończyć dotychczasowy związek, a przynajmniej na jakiś czas go zawiesić. Swoją drogą chłopak bardzo mnie pociągał i bardzo chciałem spędzić z nim więcej czasu. Po chwili zastanowienia podjąłem decyzję.
- Dobrze, jutro pójdę do Rose, porozmawiam z nią i spróbuję zakończyć nasz związek. - na twarzy dziewczyny zaczął pojawiać się promienny uśmiech.
- No i oczywiście umówię się z Lou – dodałem spokojnie.
- Tak Harry! – zerwała się rzucając mi się na szyję. – Jestem pewna, że nie pożałujesz tej decyzji!
- Mam taką nadzieję… ale czeka mnie jeszcze jedna trudna rozmowa. – zdenerwowany wziąłem kolejny łyk gorącej herbaty.
- Tym już się nie martw. Pójdziesz tam, powiesz to co myślisz, to co czujesz i wszystko będzie dobrze! – powiedziała dodając mi otuchy i mobilizując mnie.
- Dziękuję Ci bardzo za wszystko – mocno ją przytuliłem.
- Nie ma sprawy. Od tego mnie masz – uśmiechnęła się serdecznie.
- No dobrze, muszę już lecieć. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. – wstałem, jeszcze raz przytuliłem Jenny i poszedłem się ubrać.
- Powodzenia i życzę Ci wszystkiego dobrego. – powiedziała na dowidzenia i pomachała mi. Odwzajemniłem gest i udałem się do domu.



(Lou)
Cały dzień przeleżałem w łóżku rozmyślając o Harrym. Tak niesamowicie czułem się wczoraj w jego towarzystwie, a sytuacja w parku… awww… nie mogłem o tym myśleć. On strasznie mnie pociągał, ale tak się skompromitowałem. Co ja sobie w ogóle wyobrażałem. Niby nie opierał się gdy chciałem go pocałować… ale… a może on chciał mnie wykorzystać? Chciał mnie sprowokować, a potem wyśmiać i rozgadywać wszystkim, że jestem gejem. Już nie wiem co o tym myśleć. Przecież gdybym coś dla niego znaczył to by mnie tam samego nie zostawił. Poza tym on ma dziewczynę i to całkiem niezłą… pewnie w ogóle go nie interesuję. Najbardziej obawiam się jak będziemy zachowywać się w szkole kiedy będziemy skazani na swoje towarzystwo. Nie będę potrafił udawać, że chłopak jest mi obojętny. Byłem głupi myśląc, że znalazłem w końcu kogoś, kogo naprawdę pokocham i z kim będę mógł poczuć się szczęśliwy. Po tych wszystkich nieudanych związkach, chłopakach którzy tylko mnie wykorzystywali zaczynam tracić nadzieję, że kiedykolwiek uda mi się w ogóle kogoś znaleźć. Nie mogę tak tego zostawić! Muszę z nim poważnie o tym porozmawiać! Nagle usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Ktoś do mnie dzwonił. Rzuciłem się w jego stronę.
- Halo? Kto mówi? – zapytałem.
- Lou!? To ja Jennifer. – usłyszałem znajomy głos mojej koleżanki.
- Już myślałem, że o mnie zapomniałaś – rzuciłem zaczepnie. Nie dawała, żadnych znaków życia od jakiś dwóch tygodni.
- Nie nadal pamiętam. – zaśmiała się. – Czy chciałbyś mi o czymś powiedzieć. – zdziwiłem się usłyszawszy to pytanie.
- Ale, o co chodzi? – zapytałem zbity z tropu.
- Myślałam, że jak poznamy kogoś ciekawego to sobie o tym powiemy. – wyczułem w jej głosie odrobinę ironii.
- Czy Ty coś sugerujesz? – zacząłem domyślać się o co może jej chodzić.
- Skąd wiesz – zerwałem się po chwili.
- Nie zamartwiaj się tylko czekaj na telefon, wszystko będzie dobrze, pa. – powiedziała rozłączając się.
- Ale, ale… - niestety, nie zdążyłem już nic powiedzieć. Odłożyłem telefon i usiadłem oszołomiony na swoim łóżku. Co to miało znaczyć?

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------Więc proszę bardzo obiecany, weekendowy rozdział. Miał być krótki, ale tak się rozpisałem, że wyszedł mi najdłuższy dotychczas xD Trochę się z nim męczyłem, ale jakoś dałem radę :D W opowiadaniu nadal panuje smutna atmosfera... ale nie martwcie się już niedługo to się skończy :) Obiecuję to wam ;* Dziękuję bardzo za wszystkie komentarz, lecz pod ostatnim wpisem  było ich troszkę mało tak więc bardzo proszę o więcej ^^ Szczególnie dziękuję mojemu natchnieniu, które z każdym problemem mi pomoże ;* Kocham Cię <3

W następnym rozdziale trudna rozmowa z Rose i jak mi się uda to też z Lou. Jak myślicie jak zareaguje? Co do terminu następnego rozdziału to nie mam pojęcia. Spróbuję dodać go w ciągu tygodnia, może ponownie w środę... nie wiem, ale postaram się. Pozdrawiam i KOMENTUJCIE :D

Bay ;*

9 komentarzy:

  1. Skoro Ty się tak męczysz i dzięki temu Ci wychodzą takie rozdziały, to musisz się częściej męczyć! Bardzo dzisiaj dobrze mi się czytało ten rozdział. Trochę się wydarzyło, więc tym bardziej dobrze! :) Ogólnie to wszystko ładnie, pięknie, cudownie... Jak za każdym razem. <3 Pisz następny rozdział w trybie natychmiastowym! Jesteś do tego stworzony, bardzo dobrze Ci idzie! Pozazdrościć takiego bloga, natchnienia też. :D DZIEŁO!!! :* /K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi piace molto e ci tornerò sicuramente continuare a leggere! (italiano) <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ;) Wychodzi ci to bardzo fajnie i gładko. Sama piszę opowiadanie więc wiem jak jest ciężko ;/ Na moim tumblrze nie mam żadnych obserwatorów, więc narazie jest łatwiej bo nie muszę trzymać się wyznaczonego terminu ;) Mam nadzieję, że twój blog z opowiadaniem będzie dało się znaleść na Google a nie jak większości tylko w komentarzach pod blogami innych ;) Jak jutro będę na kompie postaram się dodać twój blog do polecanych ;D
    /LarryIsKu*waReal

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejjjjjkuuuu jakie to piekne <3 Chce juz nowy rozdzial. Skad bierzesz takie swietne pomysly ? <3

    OdpowiedzUsuń
  5. też czekam na nowy < 3 !

    OdpowiedzUsuń