- Hej, Harry tutaj! – krzyknął w moją stronę Liam zwracając
uwagę wszystkich uczniów znajdujący się w pobliżu. Spojrzałem w jego stronę i
udałem się w kierunku mojej paczki. Dzień był… przeciętny. Ni to ciepło, ni to
zimno. Była zima, a i tak nie było śniegu. To jeden z tych dni, w których
najlepiej zostałoby się w domu i cały dzień przeleżało przed telewizorem,
okryty ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty w ręku.
- Cześć wszystkim! – powiedziałem uśmiechając się w stronę każdego po kolei. – Gotowi na dzisiejszy test z historii? – rzuciłem. Zaczęliśmy rozmowę o tym jaki to dzisiaj trudny dzień nas czeka, co będziemy robić w weekend, aż w pewnej chwili poczułem jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Obróciłem się i wyszczerzyłem zęby. Była to najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem, miała długie blond włosy i błękitne jak ocean oczy, a najlepsze było to, że była moja.
- Cześć kochanie. – Pocałowała mnie lekko w usta i odsunęła się. Przez moment poczułem zapach jej boskich perfum przypominający łąkę kwitnących kwiatów wiosną.
- Pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu, prawda? – powiedziała patrząc mi prosto w oczy.
- Oczywiście, że tak! Pójdźmy do kina! – odpowiedziałem bez namysłu. Zauważyłem, że chłopaki przestali się odzywać, spojrzałem na nich, a oni odwrócili swój wzrok, wpatrując się w kogoś znajdującego się przy szkolnej bramie.
- Chłopaki co jest? – cała trójka odwróciła się, a ja zauważyłem lekkie zdziwienie na ich twarzach.
- To ten nowy – powiedział Zayan
- Podobno jest dzieckiem pana Tomlinsona, tego co ma zakład fryzjerki nie daleko szkoły. Słyszałem, że przeprowadził się do ojca, bo jego matka znalazła sobie jakiegoś nowego faceta i chłopak z nim nie wytrzymywał. – dodał Niall
- Tak, plotki… a kto wie jak jest naprawdę. – spojrzałem na Nialla z lekkim wyrzutem na twarzy. Sam byłem dzieckiem rozwiedzionych rodziców. Teraz mieszkam tylko z mamą i dobrze mi tak jest. Niejednokrotnie byłem ofiarą różnych bolesnych plotek na temat naszej rodziny dlatego też tak mnie to dotknęło.
- No, no, całkiem niezły – powiedziała zalotnie Rose. Spojrzałem na nią ze dziwieniem i z zazdrością.
- A Ty co? Już rozglądasz się za innymi, nie podobam Ci się? – tym razem to ona na mnie spojrzała z pobłażliwością w oczach.
- Hazzy, kotku, jasne, że mi się podobasz… ale zobacz, sam przyznasz, że jest przystojny – niestety, ale miała rację, wyglądał bardzo ponętnie i uroczo. Nie wiem dlaczego, ale podobał mi się. Nigdy wcześniej nie zdarzało mi się oglądać za chłopakami, ale ten był wyjątkowo przystojny.
- Dobra, już tak nie patrz! – pomachała mi ręką przed twarzą. Chłopcy wybuchnęli śmiechem.
- Wystarczy! Lecę, bo zaraz mam chemię. – pocałowałem Rose na pożegnanie i pobiegłem w stronę klasy, w której miałem zwykle zajęcia.
- Cześć wszystkim! – powiedziałem uśmiechając się w stronę każdego po kolei. – Gotowi na dzisiejszy test z historii? – rzuciłem. Zaczęliśmy rozmowę o tym jaki to dzisiaj trudny dzień nas czeka, co będziemy robić w weekend, aż w pewnej chwili poczułem jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Obróciłem się i wyszczerzyłem zęby. Była to najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem, miała długie blond włosy i błękitne jak ocean oczy, a najlepsze było to, że była moja.
- Cześć kochanie. – Pocałowała mnie lekko w usta i odsunęła się. Przez moment poczułem zapach jej boskich perfum przypominający łąkę kwitnących kwiatów wiosną.
- Pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu, prawda? – powiedziała patrząc mi prosto w oczy.
- Oczywiście, że tak! Pójdźmy do kina! – odpowiedziałem bez namysłu. Zauważyłem, że chłopaki przestali się odzywać, spojrzałem na nich, a oni odwrócili swój wzrok, wpatrując się w kogoś znajdującego się przy szkolnej bramie.
- Chłopaki co jest? – cała trójka odwróciła się, a ja zauważyłem lekkie zdziwienie na ich twarzach.
- To ten nowy – powiedział Zayan
- Podobno jest dzieckiem pana Tomlinsona, tego co ma zakład fryzjerki nie daleko szkoły. Słyszałem, że przeprowadził się do ojca, bo jego matka znalazła sobie jakiegoś nowego faceta i chłopak z nim nie wytrzymywał. – dodał Niall
- Tak, plotki… a kto wie jak jest naprawdę. – spojrzałem na Nialla z lekkim wyrzutem na twarzy. Sam byłem dzieckiem rozwiedzionych rodziców. Teraz mieszkam tylko z mamą i dobrze mi tak jest. Niejednokrotnie byłem ofiarą różnych bolesnych plotek na temat naszej rodziny dlatego też tak mnie to dotknęło.
- No, no, całkiem niezły – powiedziała zalotnie Rose. Spojrzałem na nią ze dziwieniem i z zazdrością.
- A Ty co? Już rozglądasz się za innymi, nie podobam Ci się? – tym razem to ona na mnie spojrzała z pobłażliwością w oczach.
- Hazzy, kotku, jasne, że mi się podobasz… ale zobacz, sam przyznasz, że jest przystojny – niestety, ale miała rację, wyglądał bardzo ponętnie i uroczo. Nie wiem dlaczego, ale podobał mi się. Nigdy wcześniej nie zdarzało mi się oglądać za chłopakami, ale ten był wyjątkowo przystojny.
- Dobra, już tak nie patrz! – pomachała mi ręką przed twarzą. Chłopcy wybuchnęli śmiechem.
- Wystarczy! Lecę, bo zaraz mam chemię. – pocałowałem Rose na pożegnanie i pobiegłem w stronę klasy, w której miałem zwykle zajęcia.
Gdy znalazłem się przed salą zauważyłem, że nikogo nie ma w
pobliżu co oznaczało, że jest spóźniony. Otworzyłem drzwi od klasy i tak jak
przypuszczałem wszyscy już w niej byli. Nagle poczułem wzrok wszystkich na
sobie, a najbardziej przeszywający był Pani Tyler – jednej z najostrzejszych
nauczycielek w szkole.
- Znowu spóźniony, Panie…. – spojrzała do dziennika leżącego na jej biurku. –Styles! – wykrzyknęła z tryumfem. W sumie to nie wiem dlaczego, ale uczyła mnie już dobre dwa lata, a nadal nie pamiętała mojego imienia.
- Siadaj na miejsce! – z krzykiem dodała. Rozejrzałem się po klasie szukając mojego stanowiska przy stole laboratoryjnym, a gdy już je znalazłem zauważyłem, że ktoś już je zajął. Przypatrzyłem się dobrze i zorientowałem się, że to ten nowy chłopak. Podszedłem cały czas na niego patrząc. Podniósł wzrok z nad książki i uśmiechnął się zawstydzony.
- Yyy… Przepraszam, czy to Twoje miejsce? – powiedział patrząc mi prosto w oczy. Poczułem się wtedy jak nigdy wcześniej, nawet gdy patrzyła na mnie Rose, nie czułem się tak jak w tej chwili. Uśmiechnąłem się do niego.
- Spokojnie, usiądę obok. – odwzajemnił uśmiech. Wziąłem krzesło stojące z tyłu klasy i postawiłem obok niego, usiadłem i zacząłem się rozpakowywać.
- Czy moglibyśmy razem korzystać z Twojego podręcznika, bo niestety nie mam jeszcze swoich? – mruknął nieśmiałym tonem.
- Oczywiście, proszę. – przesunąłem podręcznik na środek naszego stolika. – Tak w ogóle to jestem Harry. – dodałem.
- Lou… to znaczy Louis, miło mi. – podał mi swoją dłoń. Odwdzięczyłem gest. Dotykając go poczułem bardzo przyjemne ciepło. Uczucie, którego doświadczyłem było nie do opisania. Gdy puściłem jego dłoń wziąłem do ręki długopis i zacząłem notować. Co jakiś czas spoglądałem na chłopaka. W pewnej chwili on również na mnie spojrzał. Uśmiechnąłem się tylko i poczułem jak robie się cały czerwony. Spuściłem szybko wzrok i zacząłem coś zapisywać. Nagle Louisowi spadł długopis. Spojrzałem na leżący na ziemi przedmiot zaczynając się powoli po niego schylać.
- Oj przepraszam. – Chłopak szybko schylił się po swoją zgubę chowając głowę pod ławkę, jedną rękę kładąc na ziemię, a drugą na moje udo. Trochę się speszyłem, ale podobało mi się to. Jego ciepła dłoń uciskał mi na nogę, a palce delikatnie muskały zewnętrzną część uda. Gdy już się wyprostował i zorientował się co przed chwilą zrobił, spojrzał na mnie i zrobił się czerwony po same uszy.
- Strasznie cię przepraszam, nie….
- Spokojnie nic się nie stało – przerwałem mu szeroko się uśmiechając. Nagle zabrzmiał dzwonek kończący lekcje. Zaczęliśmy się pakować.
- Jesteś tu nowy, prawda? – zapytałem starając się o to, aby mój ton brzmiał naturalnie.
- Tak. Od wczoraj mieszkam u taty. – odpowiedział drżącym głosem.
- Jeśli chcesz to… to mógłbym Ci pokazać trochę naszego miasta, możemy się poznać, no i nie wiem… zaprzyjaźnić się. – Zwróciłem się ku niemu myśląc o tym, że mogę być zbyt natarczywy. Oczekiwałem na jakąkolwiek reakcję. Po chwili zastanowienia podniósł wzrok.
- No wiesz… bardzo chętnie. Możemy się spotkać dzisiaj koło szkoły o 18. – wyszczerzyłem szeroko zęby.
- Teraz muszę już lecieć więc do zobaczenia – Zabrałem wszystkie swoje rzeczy i wybiegłem z klasy ostatni raz oglądając się za siebie, aby spojrzeć na niego. Następnie pobiegłem na boisko gdzie umówiłem się z chłopakami.
- Znowu spóźniony, Panie…. – spojrzała do dziennika leżącego na jej biurku. –Styles! – wykrzyknęła z tryumfem. W sumie to nie wiem dlaczego, ale uczyła mnie już dobre dwa lata, a nadal nie pamiętała mojego imienia.
- Siadaj na miejsce! – z krzykiem dodała. Rozejrzałem się po klasie szukając mojego stanowiska przy stole laboratoryjnym, a gdy już je znalazłem zauważyłem, że ktoś już je zajął. Przypatrzyłem się dobrze i zorientowałem się, że to ten nowy chłopak. Podszedłem cały czas na niego patrząc. Podniósł wzrok z nad książki i uśmiechnął się zawstydzony.
- Yyy… Przepraszam, czy to Twoje miejsce? – powiedział patrząc mi prosto w oczy. Poczułem się wtedy jak nigdy wcześniej, nawet gdy patrzyła na mnie Rose, nie czułem się tak jak w tej chwili. Uśmiechnąłem się do niego.
- Spokojnie, usiądę obok. – odwzajemnił uśmiech. Wziąłem krzesło stojące z tyłu klasy i postawiłem obok niego, usiadłem i zacząłem się rozpakowywać.
- Czy moglibyśmy razem korzystać z Twojego podręcznika, bo niestety nie mam jeszcze swoich? – mruknął nieśmiałym tonem.
- Oczywiście, proszę. – przesunąłem podręcznik na środek naszego stolika. – Tak w ogóle to jestem Harry. – dodałem.
- Lou… to znaczy Louis, miło mi. – podał mi swoją dłoń. Odwdzięczyłem gest. Dotykając go poczułem bardzo przyjemne ciepło. Uczucie, którego doświadczyłem było nie do opisania. Gdy puściłem jego dłoń wziąłem do ręki długopis i zacząłem notować. Co jakiś czas spoglądałem na chłopaka. W pewnej chwili on również na mnie spojrzał. Uśmiechnąłem się tylko i poczułem jak robie się cały czerwony. Spuściłem szybko wzrok i zacząłem coś zapisywać. Nagle Louisowi spadł długopis. Spojrzałem na leżący na ziemi przedmiot zaczynając się powoli po niego schylać.
- Oj przepraszam. – Chłopak szybko schylił się po swoją zgubę chowając głowę pod ławkę, jedną rękę kładąc na ziemię, a drugą na moje udo. Trochę się speszyłem, ale podobało mi się to. Jego ciepła dłoń uciskał mi na nogę, a palce delikatnie muskały zewnętrzną część uda. Gdy już się wyprostował i zorientował się co przed chwilą zrobił, spojrzał na mnie i zrobił się czerwony po same uszy.
- Strasznie cię przepraszam, nie….
- Spokojnie nic się nie stało – przerwałem mu szeroko się uśmiechając. Nagle zabrzmiał dzwonek kończący lekcje. Zaczęliśmy się pakować.
- Jesteś tu nowy, prawda? – zapytałem starając się o to, aby mój ton brzmiał naturalnie.
- Tak. Od wczoraj mieszkam u taty. – odpowiedział drżącym głosem.
- Jeśli chcesz to… to mógłbym Ci pokazać trochę naszego miasta, możemy się poznać, no i nie wiem… zaprzyjaźnić się. – Zwróciłem się ku niemu myśląc o tym, że mogę być zbyt natarczywy. Oczekiwałem na jakąkolwiek reakcję. Po chwili zastanowienia podniósł wzrok.
- No wiesz… bardzo chętnie. Możemy się spotkać dzisiaj koło szkoły o 18. – wyszczerzyłem szeroko zęby.
- Teraz muszę już lecieć więc do zobaczenia – Zabrałem wszystkie swoje rzeczy i wybiegłem z klasy ostatni raz oglądając się za siebie, aby spojrzeć na niego. Następnie pobiegłem na boisko gdzie umówiłem się z chłopakami.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------Uff i w końcu napisałem pierwszy rozdział. Muszę przyznać, że wyszedł mi całkiem nieźle, ale jest trochę krótki. Obiecuje, że przyszłe rozdziały będą dłuższe :) Więc Louis i Harry pierwszy raz spotkali się. Teraz Harry stanie przed trudnym wyborem. Następny rozdział pojawi się w zależności od was i waszych komentarzy. Życzę miłej lektury, dziękuję każdemu kto to czyta i zapraszam do komentowania ;*


No więc tak - bardzo dobrze - jak na raz pierwszy. Pisany bardzo prostym, ładnym językiem. Tylko dwa błędy interpunkcyjne, a to naprawdę bardzo mało. W tych innych to po tysiąc jest. Poza tym, tło ładne, zdjęcia też słodkie. Także oby tak dalej! :* Czekam na kolejny rozdział. A skoro ja czekam, to znaczy, że ma być jak najszybciej. /K.
OdpowiedzUsuńzgadzam się z przedmówczynią! czekamy! :D
OdpowiedzUsuńbardzo fajny, pisz dalej! ;)
OdpowiedzUsuńJestem z Ciebie taki dumny!!! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że postanowiłeś pisać bloga. Nawet tak szybko dodałeś rozdział, a ja nie mogę dokończyć shot'a... Ale życzę Ci weny
OdpowiedzUsuń<3Kacper loucarrotboy.tumblr.com
też jestem dumna ! :**
OdpowiedzUsuńkocham 1D *.*
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz <3
OdpowiedzUsuń