- Jestem! – wydyszałem. Spojrzała na mnie ze wściekłością na twarzy. Wzięła głęboki oddech.
- Haroldzie Styles! Gdzieś to się podziewał przez ten cały czas? – zapytała z całkowitą powagą. – Byłeś sobie z jakąś inną dziewczyną? A może z tym nowym chłopakiem, co? – dodała sarkastycznie. Patrzyłem w ziemię wciąż opierając dłonie o kolana. Odkąd tylko pamiętam zawsze była o mnie chorobliwie zazdrosna, a przy tym strasznie nerwowa i porywcza. Nie mogłem na przerwie rozmawiać z żadną dziewczyną, bo od razu robiła mi awantury, że ją zdradzam, że umawiam się z innymi... Czasami było to nie do wytrzymania. W sumie to co ją obchodziło co robiłem. Może i jesteśmy w związku, no ale bez przesady. Nie możemy się ciągle ze sobą spotykać! Nabierałem do niej coraz większej niechęci… tak naprawdę nie czułem już tego co kiedyś.
- Rose… słuchaj… - zacząłem spokojnie - nie wiem co sobie myślisz, ale przepraszam Cię… - odwróciłem wzrok żeby nie musieć patrzeć na jej zdenerwowaną twarz. Sprawiała wrażenie wulkanu który gotuje wszystko w sobie i zaraz ma wybuchnąć.
- Przepraszam? PRZEPRASZAM!? Co Ty sobie wyobrażasz! – krzyknęła tak, że przechodzący obok ludzie zaczęli się na nas spoglądać – To ja tu czekam na Ciebie od ponad godziny, a Ty śmiesz tak do mnie mówić!?
- Ale…
- Żadne ale! – przerwała mi – jeżeli jeszcze raz… - nie mogłem tego już więcej słuchać. Postanowiłem zakończyć tę rozmowę.
- Rose, uspokój się! – otworzyła usta, aby znowu zaatakować serią kolejnych wyzwisk, ale nie dałem jej dojść do słowa – Proszę Cię, ochłoń. Porozmawiamy później, na spokojnie, a teraz wróćmy do domu i odpocznijmy. Jak chcesz to mogę Cię odprowadzić. – szczerze to nie miałem ochoty tego robić, ale musiałem pamiętać, że to wciąż była moja dziewczyna i należało tak uczynić.
- Zostaw mnie… - odwróciła się w drugą stronę krzyżując ręce na piersiach – nie mam ochoty z Tobą rozmawiać…
- Jesteś pewna? – zapytałem dla pewności.
- Idź już stąd! – wrzasnęła stanowczo. Zadecydowałem więc, że odejdę. Zamiast wracać krótszą drogą postanowiłem iść jeszcze raz przez Hyde Parku z nadzieją, że Lou jeszcze tam będzie i może uda nam się dokończyć rozmowę. Gdy przybyłem na miejsce chłopaka już tam nie było. Zrobiło mi się strasznie smutno. Chcąc uszczęśliwić jedno z nich sprawiłem, że wszyscy czujemy się teraz okropnie. Zacząłem więc iść w stronę domu rozmyślając o tym jak to wszystko naprawić.
- Już jestem – oznajmiłem bez entuzjazmu wchodząc do domu. Mama wyjrzała zza rogu gdzie znajdowała się kuchnia. Spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- Harry? Znowu coś się stało? – zapytała wychodząc do holu gdzie właśnie zdejmowałem kurtkę.
- Nie… po prostu jestem zmęczony – specjalnie nie spoglądałem jej w oczy, aby nie wzbudzić podejrzeń.
- Jak to nic? Przecież widzę! – powiesiłem kurtkę na wieszak i bez słowa ruszyłem na górę do swojego pokoju.
- Harry! Stój i chodź tu! – rozkazała stanowczo. Spuściłem głowę i zrezygnowany wróciłem się.
- Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć! – powiedziała zachęcająco. – Jestem Twoją mamą i jestem od tego, aby pomagać Ci uporać się z każdym problemem.
- Ale nic się nie stało… - jęknąłem tylko chcąc jak najszybciej zakończyć tą rozmowę.
- Synku… mnie nie oszukasz. – wyczułem ogromną dozę troski w jej głosie – Problemy miłosne? Pokłóciłeś się z Rose? – trafiła w dziesiątkę. Wiedziałem, że w końcu o to zapyta. Szczerze mówiąc to znała mnie jak mało kto. Zawsze potrafiła rozpoznać jaki mam humor i wiedziała jak mi pomóc… tylko, że nie do końca chodziło wyłącznie o moją dziewczynę, ale też i o Louisa. Postanowiłem więc przyznać jej rację.
- Tak mamo. – wziąłem głęboki oddech i wypuściłem powietrze – Mamy po prostu kryzys w związku i trzeba to najzwyczajniej przeczekać. – Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Z jednej strony martwiła się o mój związek, ale z drugiej uspokoiła się, że nic poważnego się nie stało.
- Nie martw się! – oznajmiła mocno mnie przytulając – Na pewno wszystko się ułoży.
Potaknąłem, a ona uśmiechnęła się do mnie promiennie. Wziąłem wszystkie pozostawione w holu rzeczy i udałem się do swojego pokoju. Gdy już się w nim znalazłem otworzyłem szeroko okno, mimo, że na dworze było jakieś 5oC i rzuciłem się na łóżko, aby przemyśleć i uporządkować sobie parę bardzo ważnych spraw. Na początek musiałem zastanowić się co tak naprawdę czuję do Louisa i czy dalszy związek z Rose ma jakikolwiek sens. Co do pierwszej kwestii byłem pewien, że Lou wprowadził do mojego życia coś nowego. Nikt wcześniej nie powodował u mnie tego co on potrafił zrobić. Co najdziwniejsze dokonał tego w ciągu jednego dnia. To było jakieś szaleństwo. Zadawałem sobie pytanie czy to w ogóle jest możliwe, żeby dla jednej osoby nagle zmienić orientację i pokłócić się z dotychczasowo jedną z najważniejszych osób w życiu. Niewątpliwe było również to, że byłem nim strasznie zauroczony. Jeśli chodzi o Rose to nasza dzisiejsza kłótnia utwierdził mnie w tym, że nasz związek na dłuższą metę mógłby nie przetrwać, ale z drugiej strony może zbytnio dramatyzuje i mógłby być to tylko jednorazowy incydent. Znałem temperament dziewczyny nie od dziś i gdyby powtarzało się to częściej to mógłbym tego nie znieść.
W tym właśnie momencie dostałem smsa. Sięgnąłem po telefon, który znajdował się na komodzie nieopodal łóżka. Była to wiadomość od Rose! Szybko wyświetliłem ją i zacząłem czytać:
Harry! Przepraszam Cię za moje dzisiejsze zachowanie pod kinem. Wiem, że nie powinnam być taka porywcza i się tak strasznie na Ciebie wydzierać. Bardzo się o Ciebie martwiłam i wiesz, że robie to bo Cię Kocham. Mam nadzieję, że mi wybaczysz i wszystko będzie w porządku między nami. Kocham Cię Rose ;*
Gapiłem się przez chwilę w telefon bez żadnego ruchu. W tym momencie przypomniałem sobie o tych wszystkich wspólnych chwila, które razem spędziliśmy. Nasz związek przetrwał już naprawdę wiele i nie mogłem pozwolić, aby zakończył się przez byle kogo. Dlaczego musiało to spotkać akurat mnie? Kompletnie nie wiedziałem co robić… Zamknąłem na chwilę oczy po czym do głowy przyszedł mi świetny pomysł. Mogłem przecież komuś się poradzić. Osobie z którą bardzo dobrze się i znam, która na pewno mnie zrozumie i, która z pewnością mi doradzi. Nie mógł być to żaden z chłopaków gdyż oni zadawaliby masę pytań i bardziej dziwiliby się temu wszystkiemu, niż pomogli dlatego postanowiłem, że umówię się z moją przyjaciółką Jennifer. Znaliśmy się od przedszkola, chodziliśmy razem do podstawówki i gimnazjum, ale niestety każdy z nas wybrał inne liceum dlatego niestety nasze drogi się rozeszły. Na szczęście nadal utrzymywaliśmy kontakt i czasami spotykaliśmy się. Była to też jedyna dziewczyna, o którą nie była zazdrosna Rose. Uznałem, że będzie najbardziej odpowiednią osobą, która pomoże mi zmierzyć się z moim problemem. Wybrałem numer i przyłożyłem głośnik telefonu do ucha.
- Halo? – Nagle usłyszałem znajomy głos w słuchawce.
- Jenny? To ty? – zapytałem dla upewnienia.
- Harry! – wykrzyknęła entuzjastycznie – cieszę się, że dzwonisz, mam Ci tyle do opowiedzenia.
- Moglibyśmy się spotkać? Jak najprędzej, dobrze? – Starałem się, aby mój głos brzmiał jak najbardziej naturalnie i żeby się nie złamywał.
- Jeju Hazzy, co się stało? – zapytała zaniepokojona.
- Muszę z Tobą porozmawiać – odpowiadałem tajemniczo wywołując coraz to większe zaniepokojenie u Jennifer.
- Możesz wpaść do mnie jutro jak najwcześniej możesz. Tylko powiedz mi co się dzieje? – pytała nieustannie.
- To nie jest rozmowa na telefon, wpadnę do Ciebie jutro najszybciej jak tylko będę mógł. – oznajmiłem – Dobranoc.
- Harry! Ty mnie kiedyś wykończysz! Do jutra! – rzuciła tylko i rozłączyła się.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------No i jest rozdział. Miałem dzisiaj czas więc napisałem. Więc Harry kłóci się ze swoją dziewczyną, nie wie czy zostać z nią czy rozpocząć nowy związek. Prosi o spotkanie swoją przyjaciółkę. A wy jak uważacie? Co poradzi Harremu Jenny? Kogo on wybierze? Chciałbym bardzo podziękować wszystkim osobom, które komentują moje poprzednie wpisy. Dziękuję wam bardzo ;* Strasznie mnie motywujecie do dalszego pisania. Jak już się spodziewacie w następnym rozdziale Harry spotka się z Jenny wydaje mi się, że tylko to zamieszczę w następnym rozdziale, a więc nie będzie on za długi, a co za tym idzie dodam następny rozdział jakoś w weekend :D Zachęcam wszystkich do komentowania, wyrażania swoich opinii i pomysłów na ciąg dalszy :D co prawda mam już scenariusz na najbliższe rozdziały, ale chętnie wysłucham waszych pomysłów. Także to chyba wszystko ;)
Bay ;*


No Jenny to się pewnie denerwuje skoro Harry jej powiedział, że musi z nią porozmawiać. :D Moją wypowiedź zacznę od najmniej przyjemnych kwestii jaką są przecinki, których brakuję tutaj nieco, dokładniej to z cztery. (A piszę to tylko dlatego, że oprócz tego jest idealnie) Ohh, trudna sprawa... Harry sam pewnie nie wie, co czuję i co robić. Ta przyjaciółka to mu pomoże na pewno. Myślę, że powinna mu doradzić słuchanie serca, co w tym przypadku oznacza miłość do Louisa. Skoro wzbudził w nim takie myśli, emocje, przemyślenia, to to musi coś oznaczać! Nie ma się co zastanawiać, miłość to miłość. Rose będzie się musiała z tym pogodzić jakoś, może umrze z zazdrości, może samobójstwo popełni. Ale jej nie zazdroszczę - ma fajnego chłopaka i nagle się okazuje, że ten chłopak woli jakiegoś innego chłopaka od niej. Ale tak to w życiu bywa.
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest bardzo dobry, ale... CHCEMY WIĘCEJ! I to jak najszybciej!
Nie wiem, co tam dla nich szykujesz, ale jestem pewna, że będzie się działo. ^^
Pisz, pisz, pisz! KOCHAM, UWIELBIAM TWOJEGO BLOGA! <3 /K.J.
Niech wybierze Lou!!! Czemu ta historia wydaje mi się taka bliska? ^^ Nieważne, ale piszesz świetnie kocie :* I znów przerywasz w najlepszym momencie... A wiesz jaki jutro dzień, jaka rocznica?? *-* Życzę weny
OdpowiedzUsuń<3Kacper
Jejjjku, nie sadzilam ze moje zyczenie sie spelni i ze dodasz rozdzial jeszcze dzisiaj <3 Dziekuje Ci strasznie, kochany. Oczywiscie pieknie ci wyszedl. Ehh, brakuje mi czasami przyjaciela przeciwnej plci. Fajnie by bylo takiego miec. Ciesze sie, ze Harry wlasnie takiego kogos ma, bo : jak to dziewczyna, na pewno namiesza i mysle ze w opowiadaniu bedzie pelnila role pocieszyciela ^^ Czekam na nastepny !
OdpowiedzUsuńSwietne, pisz dalej ! Wiem, ze prowadzenie bloga to duzy obowiazek i wiele osob nie wywiazuje sie z niego dobrze. Tym bardziej doceniam, ze wstawiasz rozdzialy regularnie ! Co do same rozdzialu, naprawde masz ten dryg do pisania :) Uwielbiam ten blog i mam nadzieje ze nowy rozdzial sie szybko pojawi !
OdpowiedzUsuń