(Liam)
Wybiegłem z domu pozostawiając roztrzęsionych chłopaków samych. Nie powinienem ich tak zostawiać, ale należało coś wyjaśnić i nie mogłem pozwolić na to, aby nasza długoletnia przyjaźń została zachwiana przez coś takiego. Myślę, że prawdziwy przyjaciel powinien ich zrozumieć dlatego też tym bardziej chciałem o tym porozmawiać z Zaynem. Stałem teraz przed domem nerwowo rozglądając się we wszystkie strony. Nagle w oddali przemknęła mi przed oczami jakaś sylwetka. Uznałem, że to z pewnością będzie on i ruszyłem w kierunku znajdującego się naprzeciwko, niewielkiego parku. Było już dość późno, więc otaczała mnie kompletna ciemność. Byłem jednak tak bardzo zdesperowany, że nie towarzyszył mi strach. Moim jedynym zadaniem było odnalezienie Zayna. Dogoniłem wcześniej widzianą postać i podbiegłem do niej. W mrok nie byłem wstanie stwierdzić czy to na pewno osoba, której szukam dlatego musiałem się upewnić.
- Zayn? – zapytałem kładąc rękę na jej ramieniu. Chwilę później odwrócił się jakiś mężczyzna, którego pierwszy raz widziałem na oczy.
- Nie… to chyba pomyłka. – opowiedział strachliwym tonem i przyspieszył kroku. Zrezygnowany spuściłem głowę łapiąc się za nią. Kiedy miałem już wracać dostrzegłem poszukiwanego chłopaka siedzącego na ławce, niedaleko stawu. Miał twarz skrytą w dłoniach, ale bez problemu rozpoznałem jego charakterystyczny układ włosów. Podbiegłem tam i usiałem obok. Nawet się nie poruszył. Spoglądałem na niego myśląc jak zacząć rozmowę. Nie było to wcale takie proste. Czasami myślałem, że to wszystko dzieje się zbyt szybko, po prostu niekiedy mnie to przerastało. Nigdy jeszcze nie byłem w takiej sytuacji. Chwilę siedzieliśmy tak jeszcze w milczeniu gdy nagle chłopak głęboko westchnął.
- I jak się teraz czujesz? – rzuciłem wykorzystując sytuację.
- Strasznie… - wyjąkał nadal nie uwalniając twarzy z dłoni.
- Ulżyło Ci? – dopytywałem.
- W pewnym sensie tak. – odpowiedział niepewnie. Nastała kolejna chwila ciszy. Podniosłem wzrok z nad ziemi i wpatrywałem się w falującą na stawie wodę wprawianą w ruch przez wiatr.
- Dlaczego nie możesz tego zaakceptować? – wreszcie zapytałem spokojnie przechodząc do sedna. Nic nie odpowiedział.
- Nie tolerujesz innej orientacji? – zadawałem dalej pytania licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Po pewnym czasie chłopak podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy.
- Myślisz, że jestem nietolerancyjny? – zapytał retorycznie. – To ja byłem zawsze nietolerowany przez swoją wiarę! To ja wyróżniałem się wyglądem i to mnie zawsze nie tolerowano! – patrzył na mnie z wyrzutem, a jego oczy stały się szklane.
- Więc dlaczego tak zareagowałeś? – przerwałem próbując w końcu otrzymać jasną odpowiedź.
- Nie rozumiesz? To wszystko dzieje się zbyt szybko! Chłopak przyjechał zaledwie ponad dwa tygodnie temu, uwodzi Harrego i nagle są razem. To mój przyjaciel i boję się o niego. Nie chcę, aby ktokolwiek go skrzywdził. Po prostu potrzebuję czasu, aby to zaakceptować. – znowu schował twarz w dłoniach zaczynając skrycie płakać. Dopiero teraz zauważyłem jak on się bardzo przejmuje Harrym. Muszę przyznać, że wiele przeszedł w swoim życiu przez to, że wyznaje inną wiarę i powinien z tego powodu być bardzo tolerancyjny. Jednak nie oto tu chodziło. Miał na uwadze dobro przyjaciela!
- Nie masz się o co martwić. Louis to naprawdę odpowiedzialny chłopak i na pewno nie skrzywdziłby naszego Hazziego. – odrzekłem przysuwając się do niego i obejmując próbowałem go jakoś pocieszyć i wytłumaczyć, że wszystko jest w porządku.
- Poza tym jest wpatrzony w niego jak w obraz, więc możesz być spokojny. – Zayn wyprostował się, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Skoro tak mówisz… - odparł niepewnie. – Ale będę go miał na oku.
- Dobrze. – powiedziałem śmiejąc się przy tym. – A teraz wracajmy to wszystko wyjaśnić i dokończmy to co zaczęliśmy.
Wybiegłem z domu pozostawiając roztrzęsionych chłopaków samych. Nie powinienem ich tak zostawiać, ale należało coś wyjaśnić i nie mogłem pozwolić na to, aby nasza długoletnia przyjaźń została zachwiana przez coś takiego. Myślę, że prawdziwy przyjaciel powinien ich zrozumieć dlatego też tym bardziej chciałem o tym porozmawiać z Zaynem. Stałem teraz przed domem nerwowo rozglądając się we wszystkie strony. Nagle w oddali przemknęła mi przed oczami jakaś sylwetka. Uznałem, że to z pewnością będzie on i ruszyłem w kierunku znajdującego się naprzeciwko, niewielkiego parku. Było już dość późno, więc otaczała mnie kompletna ciemność. Byłem jednak tak bardzo zdesperowany, że nie towarzyszył mi strach. Moim jedynym zadaniem było odnalezienie Zayna. Dogoniłem wcześniej widzianą postać i podbiegłem do niej. W mrok nie byłem wstanie stwierdzić czy to na pewno osoba, której szukam dlatego musiałem się upewnić.
- Zayn? – zapytałem kładąc rękę na jej ramieniu. Chwilę później odwrócił się jakiś mężczyzna, którego pierwszy raz widziałem na oczy.
- Nie… to chyba pomyłka. – opowiedział strachliwym tonem i przyspieszył kroku. Zrezygnowany spuściłem głowę łapiąc się za nią. Kiedy miałem już wracać dostrzegłem poszukiwanego chłopaka siedzącego na ławce, niedaleko stawu. Miał twarz skrytą w dłoniach, ale bez problemu rozpoznałem jego charakterystyczny układ włosów. Podbiegłem tam i usiałem obok. Nawet się nie poruszył. Spoglądałem na niego myśląc jak zacząć rozmowę. Nie było to wcale takie proste. Czasami myślałem, że to wszystko dzieje się zbyt szybko, po prostu niekiedy mnie to przerastało. Nigdy jeszcze nie byłem w takiej sytuacji. Chwilę siedzieliśmy tak jeszcze w milczeniu gdy nagle chłopak głęboko westchnął.
- I jak się teraz czujesz? – rzuciłem wykorzystując sytuację.
- Strasznie… - wyjąkał nadal nie uwalniając twarzy z dłoni.
- Ulżyło Ci? – dopytywałem.
- W pewnym sensie tak. – odpowiedział niepewnie. Nastała kolejna chwila ciszy. Podniosłem wzrok z nad ziemi i wpatrywałem się w falującą na stawie wodę wprawianą w ruch przez wiatr.
- Dlaczego nie możesz tego zaakceptować? – wreszcie zapytałem spokojnie przechodząc do sedna. Nic nie odpowiedział.
- Nie tolerujesz innej orientacji? – zadawałem dalej pytania licząc na jakąkolwiek odpowiedź. Po pewnym czasie chłopak podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy.
- Myślisz, że jestem nietolerancyjny? – zapytał retorycznie. – To ja byłem zawsze nietolerowany przez swoją wiarę! To ja wyróżniałem się wyglądem i to mnie zawsze nie tolerowano! – patrzył na mnie z wyrzutem, a jego oczy stały się szklane.
- Więc dlaczego tak zareagowałeś? – przerwałem próbując w końcu otrzymać jasną odpowiedź.
- Nie rozumiesz? To wszystko dzieje się zbyt szybko! Chłopak przyjechał zaledwie ponad dwa tygodnie temu, uwodzi Harrego i nagle są razem. To mój przyjaciel i boję się o niego. Nie chcę, aby ktokolwiek go skrzywdził. Po prostu potrzebuję czasu, aby to zaakceptować. – znowu schował twarz w dłoniach zaczynając skrycie płakać. Dopiero teraz zauważyłem jak on się bardzo przejmuje Harrym. Muszę przyznać, że wiele przeszedł w swoim życiu przez to, że wyznaje inną wiarę i powinien z tego powodu być bardzo tolerancyjny. Jednak nie oto tu chodziło. Miał na uwadze dobro przyjaciela!
- Nie masz się o co martwić. Louis to naprawdę odpowiedzialny chłopak i na pewno nie skrzywdziłby naszego Hazziego. – odrzekłem przysuwając się do niego i obejmując próbowałem go jakoś pocieszyć i wytłumaczyć, że wszystko jest w porządku.
- Poza tym jest wpatrzony w niego jak w obraz, więc możesz być spokojny. – Zayn wyprostował się, a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Skoro tak mówisz… - odparł niepewnie. – Ale będę go miał na oku.
- Dobrze. – powiedziałem śmiejąc się przy tym. – A teraz wracajmy to wszystko wyjaśnić i dokończmy to co zaczęliśmy.
(Harry)
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy z Niallem o tym jak się poznaliśmy i o różnych naszych przygodach. Louis już się trochę uspokoił, a na jego twarzy można było dostrzec przebijający się przez smutek uśmiech. Chociaż nie był on do końca szczery cieszyłem się, że nie ma już tej napiętej atmosfery.
- Więc dostałeś karę przez ucieczkę z domu? – zapytał blondyn.
- Tak. – potakiwałem z uśmiechem.
- A uciekłeś, bo tak bardzo chciałeś się spotkać z Louim? – dopytywał dalej angażując się coraz bardziej w naszą historię.
- Tak, tak właśnie było. – odrzekł mój chłopak zrezygnowanym tonem.
- No to musicie się naprawdę kochać. – zaśmiał się łapiąc za głowę. Nagle naszą rozmowę przerwał trzask zamykanych drzwi. To był znak, że Liam wrócił. Miałem nadzieję, że znalazł Zayna i przyprowadzi go tutaj i, że będziemy mogli to na spokojnie obgadać. Milczeliśmy. Słychać było tylko dźwięk kroków wchodzących po schodów. Nagle drzwi zaczęły się otwierać, a w nich stanął Liam, a zaraz za nim Zayn. Ten pierwszy uśmiechał się delikatnie dając znać, że wszystko jest w porządku. Weszli do pokoju i usiedli naprzeciwko nas. Brunet miał niewyraźny wyraz twarzy i patrzył na nas pokornie. Westchnął i już chciał coś powiedzieć, ale zamknął usta i złapał się za głowę. Lou wziął moją rękę w geście obrony i zaczął głaskać ją delikatnie.
- Słuchajcie… - zaczął drżącym głosem. – nie… nie chciałem żeby tak wyszło. – westchnął, a jego głos się załamał.
- Spokojnie, rozumiemy to. – uśmiechnąłem się serdecznie. – To normalne, że każdy reaguje inaczej i mogło Ci się to wydać…
- dziwne? – pomógł mi Louis.
- Nie… raczej inne. – dokończyłem swoją myśl jednocześnie wzmacniając ucisk dłoni mojego chłopaka.
- Nie, to wcale nie tak. – poprawił mnie. – Ja to toleruje i nie mam nic przeciwko tylko, że to dzieję się dla mnie za szybko i myślę, że nie jestem jedyny. – dodał, a Liam potaknął przyznając mu rację.
- Tak jak mówiłem wcześniej, jeszcze niedawno byłeś zwykłym chłopakiem, który miał dziewczynę. Teraz zaczęliśmy się przyjaźnić z nową osobą, którą poznaliśmy całkiem niedawno, - spojrzał na Louisa. - a wy już jesteście razem. Loui to nie tak, że Cię nie lubię, ale muszę nabrać do Ciebie zaufania, bo boję się o naszego Hazziego. Niedawno przekonaliśmy się jaka naprawdę była Rose i nie chciałbym, żeby to się powtórzyło. – zakończył prawie się rozklejając.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy z Niallem o tym jak się poznaliśmy i o różnych naszych przygodach. Louis już się trochę uspokoił, a na jego twarzy można było dostrzec przebijający się przez smutek uśmiech. Chociaż nie był on do końca szczery cieszyłem się, że nie ma już tej napiętej atmosfery.
- Więc dostałeś karę przez ucieczkę z domu? – zapytał blondyn.
- Tak. – potakiwałem z uśmiechem.
- A uciekłeś, bo tak bardzo chciałeś się spotkać z Louim? – dopytywał dalej angażując się coraz bardziej w naszą historię.
- Tak, tak właśnie było. – odrzekł mój chłopak zrezygnowanym tonem.
- No to musicie się naprawdę kochać. – zaśmiał się łapiąc za głowę. Nagle naszą rozmowę przerwał trzask zamykanych drzwi. To był znak, że Liam wrócił. Miałem nadzieję, że znalazł Zayna i przyprowadzi go tutaj i, że będziemy mogli to na spokojnie obgadać. Milczeliśmy. Słychać było tylko dźwięk kroków wchodzących po schodów. Nagle drzwi zaczęły się otwierać, a w nich stanął Liam, a zaraz za nim Zayn. Ten pierwszy uśmiechał się delikatnie dając znać, że wszystko jest w porządku. Weszli do pokoju i usiedli naprzeciwko nas. Brunet miał niewyraźny wyraz twarzy i patrzył na nas pokornie. Westchnął i już chciał coś powiedzieć, ale zamknął usta i złapał się za głowę. Lou wziął moją rękę w geście obrony i zaczął głaskać ją delikatnie.
- Słuchajcie… - zaczął drżącym głosem. – nie… nie chciałem żeby tak wyszło. – westchnął, a jego głos się załamał.
- Spokojnie, rozumiemy to. – uśmiechnąłem się serdecznie. – To normalne, że każdy reaguje inaczej i mogło Ci się to wydać…
- dziwne? – pomógł mi Louis.
- Nie… raczej inne. – dokończyłem swoją myśl jednocześnie wzmacniając ucisk dłoni mojego chłopaka.
- Nie, to wcale nie tak. – poprawił mnie. – Ja to toleruje i nie mam nic przeciwko tylko, że to dzieję się dla mnie za szybko i myślę, że nie jestem jedyny. – dodał, a Liam potaknął przyznając mu rację.
- Tak jak mówiłem wcześniej, jeszcze niedawno byłeś zwykłym chłopakiem, który miał dziewczynę. Teraz zaczęliśmy się przyjaźnić z nową osobą, którą poznaliśmy całkiem niedawno, - spojrzał na Louisa. - a wy już jesteście razem. Loui to nie tak, że Cię nie lubię, ale muszę nabrać do Ciebie zaufania, bo boję się o naszego Hazziego. Niedawno przekonaliśmy się jaka naprawdę była Rose i nie chciałbym, żeby to się powtórzyło. – zakończył prawie się rozklejając.
- Zayn… to takie miłe. – przyznałem spoglądając na niego radośnie. – Nie masz
się o co martwić. Loui to najlepsza chłopak jakiego kiedykolwiek miałem.
- Bo jedyny. – dodał Niall, a wszyscy wybuchli śmiechem.
- Nigdy nie skrzywdziłbym Harrego. – powiedział Lou z wyraźnie polepszonym humorem. – Kocham go.
- Nie wątpię w to. - odrzekł wyszczerzając zęby.
- Dzięki za zrozumienie i nie ma się o co martwić. – przysunąłem się do niego i mocno przytuliłem.
- No dobra, to wracajmy do naszego zespołu. – przypomniał zadowolony Niall.
- Potrzebujemy nazwy! - powiedział podekscytowany Liam.
- Może USP? – zasugerował blondynek.
- Nie! – odrzekliśmy zgodnie.
- To musi być jakaś pełna nazwa, a nie skrót. – dodałem. Po chwili wpadłem na świetny pomysł. - Może One Direction?
- Co? One Direction? – zapytał z niedowierzaniem Niall. – to już moje było lepsze.
- Nie! To świetny pomysł. – odpowiedział Loui broniąc mojego pomysłu.
- Teraz we wszystkim będziecie się tak zgadzać? – wybuchnął śmiechem.
- Ale to naprawdę dobry pomysł. – przyznał mi rację Liam. – Naszym jednym kierunkiem jest wygranie tego konkursu. – uśmiechnął się będąc dumny ze swojej drogi dedukcji.
- Zayn? Podoba Ci się? – zapytałem.
- Jasne! Świetna nazwa. – uśmiechnął się radośnie.
- No to mamy już nazwę. Teraz jeszcze piosenka i możemy ćwiczyć. – zauważyłem. Po chwili Zayn wziął leżący obok komputer i coś zaczął w nim szukać.
- Wcześniej znalazłem coś takiego. – powiedział i puścił nagrania. Pokazał nam pięć piosenek, które były naprawdę dobre. Rozpoznałem w nich Cheryl Cole – Parachute, Passenger – Let her go, Imagine Dragons – Demons, Avicii – Addicted to you oraz The Script – Hall of fame. Żaden z nas nie wiedział jaką wybrać.
- Kurcze… to naprawdę dobre utwory. Będzie ciężko wybrać ten właściwy. – przyznał Liam, a wszyscy skinęliśmy twierdząco głowami zgadzając się ze sobą.
- Musimy wybrać taką, która będzie odpowiednia do naszych barw głosu oraz, w której dobrze uda nam się zaprezentować. – zasugerowałem.
- Tak, i jeszcze musi spodobać się publiczności. – dodał Louis.
- To może poszlibyśmy jutro do Pani Gray ona nam na pewno pomoże. – zaproponował Zayn, był to całkiem dobry pomysł. Kobieta ta uczyła muzyki i sztuki w naszej szkole dlatego powinna wybrać dla nas coś odpowiedniego. Zgodnie zdecydowaliśmy, że udamy się do niej jutro.
- Bo jedyny. – dodał Niall, a wszyscy wybuchli śmiechem.
- Nigdy nie skrzywdziłbym Harrego. – powiedział Lou z wyraźnie polepszonym humorem. – Kocham go.
- Nie wątpię w to. - odrzekł wyszczerzając zęby.
- Dzięki za zrozumienie i nie ma się o co martwić. – przysunąłem się do niego i mocno przytuliłem.
- No dobra, to wracajmy do naszego zespołu. – przypomniał zadowolony Niall.
- Potrzebujemy nazwy! - powiedział podekscytowany Liam.
- Może USP? – zasugerował blondynek.
- Nie! – odrzekliśmy zgodnie.
- To musi być jakaś pełna nazwa, a nie skrót. – dodałem. Po chwili wpadłem na świetny pomysł. - Może One Direction?
- Co? One Direction? – zapytał z niedowierzaniem Niall. – to już moje było lepsze.
- Nie! To świetny pomysł. – odpowiedział Loui broniąc mojego pomysłu.
- Teraz we wszystkim będziecie się tak zgadzać? – wybuchnął śmiechem.
- Ale to naprawdę dobry pomysł. – przyznał mi rację Liam. – Naszym jednym kierunkiem jest wygranie tego konkursu. – uśmiechnął się będąc dumny ze swojej drogi dedukcji.
- Zayn? Podoba Ci się? – zapytałem.
- Jasne! Świetna nazwa. – uśmiechnął się radośnie.
- No to mamy już nazwę. Teraz jeszcze piosenka i możemy ćwiczyć. – zauważyłem. Po chwili Zayn wziął leżący obok komputer i coś zaczął w nim szukać.
- Wcześniej znalazłem coś takiego. – powiedział i puścił nagrania. Pokazał nam pięć piosenek, które były naprawdę dobre. Rozpoznałem w nich Cheryl Cole – Parachute, Passenger – Let her go, Imagine Dragons – Demons, Avicii – Addicted to you oraz The Script – Hall of fame. Żaden z nas nie wiedział jaką wybrać.
- Kurcze… to naprawdę dobre utwory. Będzie ciężko wybrać ten właściwy. – przyznał Liam, a wszyscy skinęliśmy twierdząco głowami zgadzając się ze sobą.
- Musimy wybrać taką, która będzie odpowiednia do naszych barw głosu oraz, w której dobrze uda nam się zaprezentować. – zasugerowałem.
- Tak, i jeszcze musi spodobać się publiczności. – dodał Louis.
- To może poszlibyśmy jutro do Pani Gray ona nam na pewno pomoże. – zaproponował Zayn, był to całkiem dobry pomysł. Kobieta ta uczyła muzyki i sztuki w naszej szkole dlatego powinna wybrać dla nas coś odpowiedniego. Zgodnie zdecydowaliśmy, że udamy się do niej jutro.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Oto i macie kolejny rozdział :D W sumie miało go nie być... tzn. miał być, ale oto i jest. W ogóle nie myślałem o tym żeby go dzisiaj wstawić - kompletny brak czasu (musiałem załatwić parę spraw w mieście, spakować się na jutrzejszy wyjazd no i dzisiaj Dzień Kobiet to i pobyć z moją kobietą <3), ale jak pomyślałem sobie, że wracam dopiero w weekend, ostatni rozdział był w środę no i kolejny zapewne też byłby w środę, ale nie tę tylko następną to... nie mogłem wam tego zrobić i kazać czekać tak długo dlatego też spiąłem się i napisałem. Przez to, że jest on troszeczkę na szybko może nie być, aż tak doskonały no i stosunkowo krótki, ale proszę o zrozumienie i wybaczenie. Po drugie wszystkie sprawy już się wyjaśnił tak, więc mam nadzieję, że jesteście zadowoleni ^^ Pod koniec chłopcy stają przed wyborem jednej z pięciu piosenek. W związku z tym zmieniam ankietę i w nowej pojawią się te tytuły:
Głosujcie na piosenkę, którą chcecie, aby chłopcy zaśpiewali w konkursie. Ankieta zostanie dodana po dodaniu tego rozdziału i można będzie oddawać swoje głosy, aż do niedzieli do 23:59. Na koniec jeszcze chcę podziękować każdemu kto czyta mojego bloga, a w szczególności tym co komentują go. Teraz nie będzie mnie przez cały tydzień dlatego mam do was ogromną prośbę ^^ Jak wrócę chciałbym zobaczyć dużo waszych długich komentarz. Uwielbiam je czytać i dlatego chcę abyście jak najdokładniej przedstawili mi swoje zdanie. Piszcie o plusach, o minusach blog, o swoich pomysłach no i jeszcze o czym tam chcecie :D Przypominam również o podpisywaniu się anonimków żeby w razie pisania jakiejś notki z podziękowaniami (a mam zamiar zrobić coś takiego) dokładnie wiedział komu podziękować za wsparcie. Dobra! Już kończę, bo zaraz notatka pod blogiem będzie dłuższa niż rozdział xD W każdym razie dziękuję i do zobaczenia za tydzień! No i miłego tygodnia ;)
Bay ;***
Nie chce mi się teraz pisać XD więc, świetny rozdział!!!! Jak wróciłam do domu po feriach, od razu wzięłam się za czytanie i nie mogę się doczekać next'a ;D
OdpowiedzUsuńNie pamiętam jak się wcześniej podpisywałam XD Od dzisiaj podpisuję się "G" :D
Super ! <33
OdpowiedzUsuńNie wiem co mam juz pisać bo słowa nie mówią tego co czuję gdy to czytam...rozdział jest wspaniały jak każdy i nie mogę się doczekać następnego...
OdpowiedzUsuńJesteś super...pisanie to chyba Twoje przeznaczenie ^^
Boski rozdział ! zresztą jak zawsze ! : ) kocham czytać to co piszesz :) fajnie wszystko opisujesz :) Masz talent :) czekam z niecierpliwością na następny rozdział : )
OdpowiedzUsuńrozdział bardzo mi się podoba :) masz coś ciekawego w swoim stylu pisania :) lubie czytac TWOJE opowiadanie :) zawsze czekam na nowe rozdziały , i przy okazji mam nadzieję że już niedługo pojawi się nowy rozdział :) zawsze Twoje rozdziały mnie zaskakują w pozytywnym znaczeniu tego słowa :) a minusy Twojego pisania ? ja żadnych minusów nie widzę :) pisz dalej tak jak piszesz a będzie świetnie :) nie bierz mnie za nienormalną ale czekan na jakiś rozdział 18+ hahah ;p
OdpowiedzUsuńJejku, czekam i czekam na rozdział i nie ma :/ Co tu zrobić ? Jakoś tak brakuje tej części wieczora, w której czytałam Twoje opowiadanie. Mogłam odetchnąć od ciężkich lektur szkolnych :) I muszę coś jeszcze napisać. Chociaż mi strasznie głupio. Jakaś jestem ostatnio wygodna i nie dodałam żadnego komentarza od kilku rozdziałów... Poprawie się, obiecuję !
OdpowiedzUsuńJejku, czekam i czekam na rozdział i nie ma :/ Co tu zrobić ? Jakoś tak brakuje tej części wieczora, w której czytałam Twoje opowiadanie. Mogłam odetchnąć od ciężkich lektur szkolnych :) I muszę coś jeszcze napisać. Chociaż mi strasznie głupio. Jakaś jestem ostatnio wygodna i nie dodałam żadnego komentarza od kilku rozdziałów... Poprawie się, obiecuję !
OdpowiedzUsuń