środa, 19 lutego 2014

Rozdział 10: Niesamowity pierwszy raz

Uwaga! Rozdział zawiera sceny przeznaczone dla osób, które ukończyły 18 rok życia. Jeżeli nie lubisz takich scen po prostu je omiń ;)


- Harry, tylko bardzo Cię proszę, zachowuj się rozważnie, odpowiedzialnie, myśl zanim coś zrobisz… - mówiła, jak zawsze zostawiając mnie samego, mama, która ciągle o wszystko się martwiła.
- Żebyście mi się tu nie upili i żebym po powrocie dom zastała takim jakim go zostawiam. – Spojrzała na mnie dobitnym i nieco podejrzliwym wzrokiem.
- Dobrze mamuś, ale teraz już naprawdę musisz iść, bo ten taksówkarz pod domem zaraz sam po Ciebie tu przyjdzie. – powiedziałem już lekko poirytowany wysłuchując w kółko tego samego.
- Płacę mu, wiec niech poczeka. – uśmiechnęła się, a ja odwzajemniłem gest wyszczerzając zęby.
- Baw się dobrze. – przytuliłem ją i stanąłem w drzwiach mieszkania patrząc jak zmierza w kierunku żółtej taksówki.
- Aa! No i pamiętaj żeby wszystkie naczynia wkładać do zmywarki! – rzuciła jeszcze odwracając się i równocześnie wsiadając do pojazdy.
- Dobrze! – krzyknąłem i pomachałem. Gdy straciłem z oczu odjeżdżający samochód zamknąłem drzwi i wszedłem do salonu.
- A więc od czego zacząć. – powiedziałem sam do siebie rozglądając się po pomieszczeniu. Musiałem zrobić jeszcze wiele rzeczy, a czasu było już nie wiele. Postanowiłem, że najpierw wybiorę się do położonego niedaleko hipermarketu i zakupie wszystkie niezbędne dekoracje, a także produkty spożywcze, aby przyrządzić coś niesamowitego do jedzenia.
Był dzień walentynek więc sklep przepełniony był różnego rodzaju balonikami, świeczkami, kwiatkami i wszystkiego innego w kształcie serduszek i obowiązkowo w czerwonym kolorze. Miałem bardzo duży wybór i chciałem kupić jak najwięcej, ale nie mogło to też wyglądać za tandetnie. Miało być zmysłowo, a przede wszystkim romantycznie. Chodziłem wzdłuż wszystkich alejek rozglądając się za czymś wyjątkowym i w końcu po jakiejś pół godzinie w końcu dokonałem wyboru.
Wróciwszy do domu zająłem się wszelkimi przygotowaniami. Zważywszy na to, że pozostały mi niecałe dwie godziny na zmianę gotowałem, dekorowałem oraz ubierałem się w oczekiwaniu na przyjście Lou. Po ponad godzinie wszystko było już gotowe, a mi pozostało czekać na mojego chłopaka.

(Louis)
Dokładnie o godzinie dwudziestej stanąłem przed piękną posiadłością Harrego. Był to niemały, kremowy dom, do którego prowadziła brukowana ścieżka. Po jej obu stronach znajdowały się piękne, symetrycznie rozmieszczone rabatki z kwiatami, a zamiast płotu posiadłość ogrodzona była równo posadzonymi przy sobie tujami. Sam dom miał dwa piętra, a to ostanie znajdowało się na poddaszu. Dach wykonany był z czarnych jak smoła kafelków, a gdzieniegdzie znajdowały się również drewniane wykończenia nadające budynkowi przytulny charakter. Podszedłem do białych drzwi i zadzwoniłem dwa razy dzwonkiem. Po niespełna minucie usłyszałem głos dobiegający zza ściany zapraszający mnie do środka. Lekko podekscytowany, ale również zdenerwowany otworzyłem drzwi i przekroczyłem próg domu. Nagle zatrzasnęły się za mną gwałtownie drzwi i coś, a może raczej ktoś przytwierdziło mnie do ściany namiętnie całując.
- Harry. – ledwo co powiedziałem dławiąc się jego językiem.
- Nic nie mów tylko choć za mną – usłyszałem zmysłowy głos szepczący mi do ucha. Bez żadnego oporu, udałem się za chłopakiem będąc ciągniętym przez niego za rękę. Szliśmy przez korytarz który rozświetlony był zaledwie przez dające niewielkie światło, czerwone świeczki w kształcie serca, które stały na komodzie oraz na podłodze. Dopiero teraz zorientowałem się, że idziemy drogą usypaną z płatków róż. Dawało to niesamowity efekt, ale również zapach, któremu nie mogłem się oprzeć. Po chwili znaleźliśmy się przed kuchnią.
- A teraz odwróć się. – Wypowiedział patrząc mi w oczy, a ja posłusznie wypełniłem jego żądanie. W pewnym momencie poczułem jak na moich oczach ląduje jakiś materiał i równocześnie przestałem widzieć.
- Nic się nie martw. Zaraz zaprowadzę Cię do stołu. – wyszeptał Harry łapiąc mnie za rękę. Ostrożnie szliśmy w kierunku miejsca, w którym mieliśmy usiąść. Po chwili usłyszałem odgłos odsuwanego krzesła i poczułem rękę Hazzy na moim ramieniu, która kazała mi usiąść. Niepewnie zająłem miejsce kładąc ręce na kolanach. Tracąc zmysł wzroku bardzo wyostrzyły się pozostałe. Zacząłem czuć niesamowity zapach będący mieszaniną woni róży, przysmażonej skórki kurczaka oraz jakichś olejków zapachowych.
- Otwórz proszę usta. – poprosił głos dobiegający z naprzeciwka. Rozchyliłem wargi i już po chwili w moich ustach znalazł się niewielki kawałek bardzo dobrze przyprawionego i delikatnie pikantnego mięsa.
- Hmmm! Ale to pyszne! – nie mogłem powstrzymać się od wyrażenia swojej opinii na temat przyrządzonego dania, było naprawdę wyśmienite.
- Dziękuję, sam robiłem. – odpowiedział chłopak zmysłowo i byłem prawie pewnie,  że się uśmiechnął. – Może chciałbyś jeszcze?
- Oczywiście że tak. – wyszczerzyłem zęby. – Tylko, że łatwiej byłoby mi jeść samemu no i… widząc Ciebie.
- Nie! – odpowiedział stanowczo. – Na razie masz zapomnieć o wzroku. – Nie mogłem mu się sprzeciwić, więc czekałem na dalszy rozwój wydarzeń. Nagle w moich ustach znalazł się kolejny kawałek kurczaka, a jego twórca wstał od stołu i jeśli się nie myliłem stanął za mną. Po chwili odczułem jak jego ręce delikatnie spoczywają na mych ramionach po czym delikatnie wchodzą pod koszulkę, opuszkami palców muskając moje piersi, a następnie zjeżdżają na tors. Poczułem jak przechodzi mnie dreszcz i pojawia się gęsia skórka. Natychmiast moje ciało zrobiło się rozpalone, a bokserki z każdym kolejnym dotykiem coraz bardziej za ciasne. W pewnym momencie Harry wziął w swoje dłonie moje policzki i złożył na jednym z nich soczystego całusa po czym ponowie zajął swoje miejsce przy stole.
- Możesz już zdjąć opaskę. – Usłyszałem zbawienne słowa. Otrząsając się po tym co przed chwilą miało miejsce sięgnąłem po materiał, który zakrywał moje oczy i delikatnie z nich zsunąłem.  Moim oczom ukazał się przepiękny widok siedzącego naprzeciwko mnie chłopaka, którego twarz rozświetlona była jedynie przez dwie, stojące na stole, czerwone świeczki. Patrzył na mnie namiętnym wzrokiem uśmiechając się przy tym. Czarna burza loków na jego głowie, która niewątpliwie była jego szczególną cechą, ułożona była w artystyczny nieład. Ta jego dziecięca uroda sprawiała wrażenie, że stawał się najsłodszym chłopakiem jakiego znam. Bardzo mnie pociągał i chciałem jak najszybciej wylądować z nim w łóżku. Siedzieliśmy przy stole pokrytym białym obrusem. Stała na nim pieczeń przyrządzona przez gospodarza, ale również dwa kieliszki przeznaczone do wina. Harry sięgnął butelkę znajdującą się niedaleko jego ręki, przy użyciu korkociągu odkręcił butelkę i rozlał nam niewielką ilość. Wzięliśmy kieliszki do ręki i uderzyliśmy nimi o siebie wydając tym samym charakterystyczny dźwięk.
- A więc za nas kochanie. – Powiedział spoglądając przeszywającym wzrokiem. Jego spojrzenie powodowało, że miałem wrażenie jak zagląda w głąb mojej duszy. To było niesamowite jakim wielkim był romantykiem.
- I za upojną noc. – dodałem uśmiechając się przy tym złowieszczo.
Upiliśmy trochę trunku i zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili Harry zaproponował oglądanie filmu, a więc przeszliśmy do salonu.



(Harry)
Lou usiadł na sofie, a ja włączyłem wybrany wcześniej film. Pomyślałem, że skoro zostaliśmy sami w domu, a dochodziła już godzina dwudziesta druga i na dworze było zupełnie ciemno, pora obejrzeć jakiś horror.
Włożyłem płytę do odtwarzacza i usiadłem blisko chłopaka. Początek był dość nudny, więc trochę rozmawialiśmy nie wdrażając się za bardzo w fabułę filmu. Po pewnym czasie zrobiło się trochę ciekawiej i zarazem strasznie, gdyż główny bohater przechadzał się po opuszczonym psychiatryku. Nagle coś z zaskoczenia zaatakowało mężczyznę czego strasznie się przestraszyłem. Podskoczyłem na swoim miejscu i odruchowo wtuliłem się  w Louisa.
- Hej Hazzy! Nie ma się czego bać! – zareagował głaszcząc mnie po głowie. Dzięki niemu czułem się bezpiecznie. Sprawiał wrażenie, że niczego się nie boi przez co odetchnąłem z ulgą spoglądając mu w oczy. Po chwili zacząłem przybliżać usta do jego i nieśmiele go pocałowałem. Po chwili odkleił swoje wargi przerywając.
- Dobra! Konic tego oglądania! – zarządził biorąc do ręki pilota od telewizora i wyłączając go.
-  Może pokażesz mi swój pokój? – zaproponował jednoznacznie wyszczerzając zęby.
- Dobrze. – Odwzajemniłem gest domyślając się co ma na myśli. Wziąłem chłopaka za rękę i udaliśmy się do mojego pokoju.
- Wow, ale ładny. – powiedział zaskoczony rozglądając się po pomieszczeniu.
- Dzięki, sam urządzałem. – odpowiedziałem.
- A jakie świetne łóżko. – dodał podchodząc do posłanego błękitną narzutą mebla.
- Tak? To sprawdź jakie jest wygodne. – odrzekłem rzucając go na nie. Louis przesunął się pod ścianę opierając się o nią, a ja dołączyłem do niego całkowicie zmniejszając jakąkolwiek dzielącą nas odległość. Siedziałem teraz naprzeciwko niego będą z nim twarzą w twarz. Położyłem swoją prawą rękę na jego rozpalonym już policzku i przybliżyłem swoje wargi do jego. Zacząłem delikatnie ssać dolną wargę. Poczułem jak jego ręce wędrują po moich plechach, aby na końcu wylądować na pośladkach. Zacisną mocno rękę na jednym z nich powodując przy tym przyjemny, odczuwalny przeze mnie ból. Odwdzięczyłem się wkładając mu nogę między krocze i mocno dociskając. Louis delikatnie jęknął, zaciskając rękę na moim pośladku jeszcze mocniej. Ssaliśmy swoje wargi bez opamiętania zatracając się w namiętnych pocałunkach. Moja ręka powędrowała teraz pod jego koszulkę delikatnie, opuszkami palców muskając każdy perfekcyjnie wyrzeźbiony mięsień na jego torsie. Poczułem jak przechodzi mnie przyjemny dreszcz spowodowany rozpaleniem jego ciała.  Podniosłem biały T-shirt nieco wyżej składając soczyste pocałunki na jego brzuchu zaczynając od okolic pasa kończąc przy sukach. Chłopak zdjął z siebie bluzkę i przewrócił mnie na łóżko tak, że zmieniliśmy pozycję i to on teraz klęczał nade mną opierając swe umięśnione ręce o ścianę. Zaczął jeździć swoją dłonią po moim torsie równocześnie całując mnie po szyi. Odchyliłem głowę w bok, a on delikatnie przygryzł moje ucho. Równocześnie moje bokserki stawały się coraz bardziej za ciasne, a wybrzuszenie w okolicach krocza było już bardzo widoczne. Uznałem, że zrobiło się już strasznie gorąco dlatego bez zbędnych ceregieli postanowiłem sam zdjąć koszulkę. Louis zadowolony wyszczerzył zęby kontynuując składanie pocałunków jadąc coraz bardziej w dół mojego ciała. Wędrował przez mostek aż po samo podbrzusze gdzie na chwile się zatrzymał i jednoznacznie na mnie spojrzał.


- Louis, boje się. – jęknąłem trochę zawstydzony i zaniepokojony tym co miało się niebawem stać.
- Obiecuję, że sprawię Ci tylko i wyłącznie przyjemność. – odpowiedział rzucając mi troskliwe spojrzenie. Robiłem to dopiero pierwszy raz i denerwowałem się trochę, lecz wiedziałem, że mogę mu zaufać, a więc cały się mu oddałem. Wtopił swoją twarz w moje krocze próbując zębami uporać się z rozporkiem od spodni. Nie wychodziło jednak mu to zbyt dobrze, a chciałem jak najszybciej się ich pozbyć. W końcu po chwili zdecydował się pomóc sobie rękoma i jednym, szybkim ruchem zdjął jej ze mnie razem z bokserkami. Miał przed sobą teraz całkiem sporego, małego Harrego, którego postanowił wziąć do ręki. Rytmicznie pocierając zaczął sprawiać mi niesamowitą przyjemność. Jeszcze bardziej odchyliłem głowę. Po chwili Lou postanowił nie męczyć się już dłużej rękoma i zaangażować do pracy również usta. Najpierw delikatnie językiem błądził po moi żołędzi, aby potem wziąć go całego do buzi. Nie wytrzymując wydałem z siebie głośny odgłos rozkoszy. Wplotłem rękę w jego włosy i delikatnie zacząłem pomagać mu naprzemiennie ssać i lizać mojego członka rytmicznie uciskając swoją dłonią na jego głowę. Po pewnym czasie byłem już tak podniecony, że byłem pewny, że zaraz dojdę. Wygiąłem się w łuk, poczułem jak w moim podbrzuszu robi się ciepło i oblałem spermą tryskająca z mojego członka twarz Louisa. Chłopak podniecony zaczął zlizywać ją z warg oraz mojego penisa. Postanowiłem, że nadszedł czas, aby się zrewanżować. Złapałem Lou za biodra i położyłem na łóżku równocześnie przyjmując dogodną pozycję. Na wprost twarzy miałem jego już całkiem duże wybrzuszenie w okolicach krocza. Zdjąłem czym prędzej jego spodnie i zabrałem się za jego przyrodzenie. Przejechałem ustami po całej długości jego penis i zaciskając wargi na główce lizałem ją namiętnie. Chłopak zaczął się wić i drżeć dając do zrozumienia, że sprawiam mu niesamowitą przyjemność. Nagle do głowy wpadł mi pewien pomysł. Odwróciłem się,  kierując pośladki w jego stronę i wypiąłem się. Louis zaskoczony spojrzał na mnie.
- Na pewno tego chcesz? – zapytał dla upewnienia troskliwie.
- Tak, ale tylko jeśli obiecasz, że będziesz delikatny. – odrzekłem, a w odpowiedzi uzyskałem potwierdzające skiniecie głową. Chciałem sprawić mojemu chłopakowi jak największą przyjemność, a ufałem mu bezgranicznie wiedząc, że nigdy nie będzie chciał mnie skrzywdzić. Lou złapał mnie za pośladki i energicznie uderzył o nie swoim penisem. Zaczął powoli we mnie wchodzić. Wydałem z siebie stłumiony jęk jednocześnie mocno zaciskając swoje oczy. Widząc moje zaniepokojenie chłopiec pocałował mnie w plecy szepcząc, że wszystko będzie dobrze. Przez chwilę trochę bolało, ale z każdym kolejnym ruchem jego bioder zaczynałem odczuwać coraz to większą przyjemność. Każdy kolejny ruch wykonywał gwałtowniej sprawiając tym nieziemskie uczucie odczuwalne zarówno przeze mnie jak i niego. Jęczeliśmy obydwoje, a nasze oddechy stawały się coraz bardziej płytkie. Nagle Louis spiął gwałtownie pośladki i skończył we mnie dysząc przy tym gwałtownie. Położył się koło mnie próbując uspokoić oddech. Nasze ciała pokryte były srebrzystym potem który lśnił w świetle księżyca dobiegającym zza okna.
- Och. Jesteś naprawdę dobry kochanie. – wyjęczałem łapiąc go za rękę.
- I nawzajem. – odpowiedział uśmiechając się.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------No w końcu to zrobiłem! Oto mój pierwszy, walentynkowy (choć trochę spóźniony) rozdział +18. Trochę się z nim namęczyłem bo chciałem żeby był jak najbardziej doskonały i mam tylko nadzieję, że was nie zawiodłem. Chłopcy przeżyli cudowny wieczór oraz noc. Cóż więcej im potrzeba? :D Także teraz powrót do szkoły i czas na nową przygodę. Następny rozdział pojawi się już w sobotę. Dziękuję za wszystkie poprzednie komentarz, a także za cierpliwość przy wyczekiwaniu tego rozdziału (niestety siła wyższa). Mam nadzieję, że was nie zawiodłem no i bardzo proszę o waszą opinię wyrażoną w komentarzu ^^
Bay ;***

6 komentarzy:

  1. JEEEZUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!
    Ja chyba dzisiaj nie napiszę nic konkretnego, tylko tyle, że jak to czytałam, to się uśmiechałam do tego monitora jak jakaś wariatka.
    Nie zawiodłeś, nie zawiodłeś! <3 Wręcz przeciwnie, bardzo pozytywnie zaskoczyłeś!
    Jak zajeeeebiście!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nareszczcie! TO JEST TO.
    Bardzo dobry rozdział. Dopracowany pod każdym względem ^^ Opisy /widać z doswiadczenia/ bardzo szczegolowe. Dialog ok. Opisy chłopakow też ekstra bo każdy z nich zwraca uwagę na coś inngo co się chwali. Jedno mnie zastanowia. Nie zostawiles gruntu pod kolejny rozdział.
    I jedne błąd ort. Dopatrzylem ale nie to ważne :3
    Ocena 100000/10 Zaskoczyles mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega rozdział :) czekan na następny : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Seksi Scenka.Pisz tak dalej ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Stwierdzam iż po nie jednym przeczytaniu tego długo wyczekiwanego rozdziału, rozdział ten wyszedł Ci oszałamiająco wspaniale! Sposób w jaki to wszystko napisałeś jest taki... taki godny podziwu. Takie wszystko przemyślane, widać, że pisane całym sercem jakby, emocje były przy czytaniu (z resztą nadal są :D ) i o to chodzi! Żeby się chciało czytać dalej, żeby wciągało, żeby było ciekawie, w tym przypadku bardzo romantycznie i słodko. ^^
    I scenki pisane bardzo dobrze, więc może tu być takich więcej, niech częściej mama wyjeżdża. ;)
    Rozdział bardzo mi się podoba, jak zawsze oczywiście, ale ten jest taki wyjątkowy i jeszcze nie raz go zapewne przeczytam! :D
    I uwag do tego rozdziału brak (co nie powinno dziwić :D )
    <3

    OdpowiedzUsuń
  6. 58 year-old Statistician IV Hamilton Borghese, hailing from Kelowna enjoys watching movies like Yumurta (Egg) and Bodybuilding. Took a trip to Phoenix Islands Protected Area and drives a Ferrari 333 SP. indeks

    OdpowiedzUsuń